Maria Kiszczak przerywa milczenie! Zdradziła prawdziwe relacje Kaczyńskiego z Kiszczakiem

Maria Kiszczak przerywa milczenie! Zdradziła prawdziwe relacje Kaczyńskiego z Kiszczakiem

Lech Kaczyński utrzymywał dłuższe relacje z Czesławem Kiszczakiem? Opinia publiczna poznała kolejne zadziwiające dokumenty na ten temat. Dowody w sprawie potwierdziła wdowa po generale i byłym ministrze spraw wewnętrznych z czasów PRL.

Lech Kaczyński był uczestnikiem spotkań środowiska "Solidarności" z dygnitarzami PRL w Magdalence. Przełom 1988 i 1989 roku minął pod znakiem wielodniowych konsultacji ludzi antykomunistycznej "S" z członkami rządu, który zmierzał do "płynnego" przekazania władzy. Środowisko "Solidarności" reprezentowali m. in. Lech Wałęsa, Adam Michnik, Bronisław Geremek, czy właśnie Lech Kaczyński.

Lech Kaczyński utrzymywał w wolnej Polsce dobre relacje z generałem Kiszczakiem. Aż do rządów PiS

Przez lata środowisko skupione wokół Prawa i Sprawiedliwości (wcześniej Porozumienia Centrum) dystansowało się od porozumień w Magdalence, które utorowały drogę do tzw. Okrągłego Stołu. Tymczasem z ukazanych dziś przez redaktora "Rzeczpospolitej" Tomasza Krzyżaka dokumentów wynika, że jeszcze wiele lat po Magdalence i Okrągłym Stole Czesław Kiszczak korespondował z Lechem Kaczyńskim! Dokument znajdował się w archiwum Instytutu Hoovera, a odnaleźli go niedawno dziennikarze "Rzeczpospolitej" i Polskiego Radia. Wcześniej informowali też o korespondencji Kiszczaka z Lechem Wałęsą.

Kiszczak gratulował wyboru na prezydenta Warszawy, ale...

W sieci pojawił się skan listu, jaki Kiszczak wysłał świeżo wybranemu prezydentowi Warszawy. Lech Kaczyński został nim w 2002 roku. Jego partia, powstała z "kręgosłupa" AWS, działała wtedy nieco ponad rok. Zaskakuje nie tylko sam list, ale życzliwa relacja Kaczyńskiego z Kiszczakiem. - Z przyjemnością przyjąłem Pański miły gest – odpisał peerelowskiemu działaczowi Kaczyński. Sama wdowa po generale Kiszczaku powiedziała, że obaj panowie, wbrew temu co się mówi, nie byli wrogami. Z drugiej strony dalszą część listu Kiszczaka można odebrać jako... szantaż Kaczyńskiego! Generał mógł bać się, że działacz "nieprzejednanej frakcji" w Solidarności, zwolennik grubej kreski i dezubekizacji rozpocznie nagonkę na byłych polityków i wojskowych z czasów PRL. - Proszę przyjąć serdeczne życzenia z okazji wyboru na prezydenta Warszawy. Szperając w szufladach, znalazłem trochę zdjęć z rozmów w Magdalence, które utorowały drogę do Okrągłego Stołu, do przemian ustrojowych w Polsce. Pozwalam sobie je panu przekazać. Niechaj klimat tych spotkań i obrad towarzyszy panu w Jego dalszej służbie Ojczyźnie – napisał Kiszczak. Co odpowiedział Kaczyński? - Oprócz ważnej dla mnie wartości osobistej mają one też niewątpliwie wartość historyczną. Tym bardziej doceniam znaczenie Pańskiego gestu – czytamy w sieci. Wdowa po Kiszczaku tonuje jednak nastroje, mimo ujawnienia kolejnych rewelacji z dawnej "szafy" generała.



DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ - Mój mąż był życzliwy dla Lecha Kaczyńskiego. Z wzajemnością. Szanowali się. Widać to przecież w tych listach. Długo utrzymywali kontakt, właściwie do czasu choroby męża, gdy zaczął się już bardzo źle czuć – cytuje wdowę po generale WP.pl. Z czasem było już tylko gorzej. Sędziwy i chorujący generał wzywany był do sądów. Po dojściu PiS do władzy ruszyła machina rozliczeniowa za stan wojenny i inne tragedie z czasów Polski Ludowej.



ZOBACZ TAKŻE:
  1. PiS w furii. Wałęsa publikuje nieznane zdjęcie Kaczyńskiego z Kiszczakiem (foto)
  2. Żona Kiszczaka zdradza prawdę o ważnym liście do Wałęsy. Wiemy, co się z nim stało!
  3. Tadeusz Rydzyk wchodzi do polityki! Co uważają o tym Polacy?
  4. Kinga Rusin zarabia fortunę. Jej zarobki wgniatają w fotel
  5. Doda: Emil Stępień to mąż piosenkarki. Kim jest tajemniczy mężczyzna?
Następny artykuł