Ujawniona! Kwota jaką Misiewicz wydał w MIESIĄC na benzynę, powala

Ujawniona! Kwota jaką Misiewicz wydał w MIESIĄC na benzynę, powala

Były rzecznik prasowy resortu obrony i ulubieniec Antoniego Macierewicza, Bartłomiej Misiewicz, choć w PiS działał przez siedem lat, jego pięć minut przypadło na dwa pierwsze lata obecnych rządów tejże partii. Trzeba przyznać, że swój czas na szczycie maksymalnie wykorzystał. Rozbijał się po klubach i narobił wokół siebie tyle kontrowersji, że ostatecznie nie tylko stracił lukratywne stanowisko w MON, ale i miejsce w swojej ukochanej partii, z której wyrzucił go osobiście Jarosław Kaczyński.

Choć może się tak wydawać, Misiewicz nie wziął się w MON znikąd. Kiedy jeszcze Jarosław Kaczyński i spółka byli w opozycji, w wieku 17 lat zgłosił się do biura poselskiego Macierewicza, gdzie zaczęła się jego kariera. ZOBACZ TAKŻE: Warszawa zamarła. Nieoczekiwana śmierć wstrząsnęła stolicą Trzy lata później przystąpił do PiS, a niedługo potem z rekomendacji Macierewicza został szefem biura parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej. Przez następne lata zbierał polityczny kapitał i sympatie czołowych postaci w partii. Sam prezes PiS nadał mu nawet tytuł członka jej rady politycznej. Kiedy przyszedł czas na podział stołków w resortach i w innych wysokich urzędach, miejsce znalazło się i dla Misiewicza. ZOBACZ TAKŻE: Wybuch w Poznaniu to próba zatuszowania? Przerażające znalezisko Pobyt młodego polityka w najwyższych strukturach państwa można swobodnie nazwać jednym z największych kabaretów w historii polskiej polityki okresu po 1989 roku. Między 2015 a 2017 rokiem Misiewicz popełniał błędy przy każdym wykonywanym przez siebie kroku i ruchu. Kontrowersje z nim związane wypływają po dziś dzień.

Kwota jaką Misiewicz wydał w miesiąc na benzynę, powala

Przy okazji wznowionej debaty nad pensjami i wydatkami polityków, media powróciły do Misiewicza, o którym w ciemno można powiedzieć, że nie liczył się z wydatkami. Doniesienia o jego klubowych występach elektryzowały i bulwersowały opinię publiczną. ZOBACZ TAKŻE: Polacy się obijają, a politycy harują? Wiceperezes PiS narzeka: 51 tys. nagrody to jak nic Wczoraj w programie "Woronicza 17" poseł Nowoczesnej Piotr Misiło oświadczył, iż złożył interpelację do MON, w której zapytuje, czy Bartłomiej Misiewicz przypadkiem nie kupował narkotyków swoją kartą kredytową. Sprawa ma związek z rozpowszechnieniem się informacji o 15 milionach, które pracownicy ministerstwa wydali, korzystając z ministerialnych kart. ZOBACZ TAKŻE: Najlepsza decyzja PiS w kadencji. Koniec okradania Polaków przez polityków Idąc za ciosem dziennikarz RMF FM postanowił opublikować na swoim Twitterze łączną sumę, jaką kontrowersyjny działacz wydał na paliwo do swojego służbowego samochodu, oczywiście płacąc służbowymi pieniędzmi. Powala ona na kolana, bo opiewa na 57 568 złotych, czyli średnio 4200 złotych na miesiąc! Najciekawszy jest jednak wniosek, do którego doszedł Tomasz Skory. - Czyli Misiewicz miesięcznie zużywał w 2016 paliwa za 4200 złotych. Czyli nawet przy nader wygórowanej cenie 5 PLN/litr - zużywał 840 l. paliwa na miesiąc. Czyli przejeżdżał miesięcznie 8,5 tys. km, a więc prawie 300 km dziennie. W zasadzie musiał biedak mieszkać w limuzynie - napisał na swoim Twitterze, publikując przy tym pismo, które otrzymał od Ministerstwa Obrony Narodowej w tej sprawie. źródło: Twitter.com/Tomasz Skory Następny artykuł