Francuscy politycy są zszokowani po ostatnim wystąpieniu prezydenta Emmanuela Macrona. Jego wypowiedź szczególnie nie spodobała się francuskiej prawicy, która jest przekonana, że Macron nie wie, o czym mówi. Frakcje opozycyjne we Francji wykorzystują słowa prezydenta, by uderzać w niego z całą mocą.

Wszystko przez wypowiedź Macorna na temat zamachów i terroryzmu w Europie. Jak bowiem oświadczył prezydent Francji na konferencji prasowej, „walka z terroryzmem będzie skuteczna dopiero wtedy, gdy świat zajmie się zmianami klimatu”. To właśnie w globalnym ociepleniu Macron widzi źródło zamachów.

– Nie możemy mówić, że walka z terroryzmem jest skuteczna, jeśli nie podejmujemy zdecydowanych działań przeciw globalnemu ociepleniu. Albo musimy iść i wyjaśnić ludziom, którzy mieszkają w Czadzie, Nigrze, czy gdziekolwiek indziej, że klimat nie jest problemem. Dzisiaj, terroryzm tworzy ogromne dysproporcje na świecie. To, że tego doświadczamy, związane jest z zaburzeniami klimatycznymi, jakie wywołał nasz międzynarodowy tryb produkcyjny. Wszystko to jest ze sobą połączone – stwierdził Macron.

Politycy z opozycji, zwłaszcza członkowie Republikanów i Frontu Narodowego zaczęli atakować prezydenta po tych słowach. Thierry Mariani, jeden z deputowanych republikańskich z przekąsem podziękował Macronowi za wyjaśnienie, co jest źródłem zamachów. Jak podkreślił, dotąd był przekonany, że za atakami stoi islamski radykalizm, ale najwyraźniej się mylił.

Jeszcze ostrzejszy był Aurélien Legrand, jeden z czołowych polityków Frontu Narodowego. Jak ten stwierdził, Macron jest żałośnie zaplątany w swoich wypowiedziach. Co więcej, powinien przeprosić za swoje słowa. Jego wypowiedź jest bowiem zniewagą dla ofiar terrorystów.

...

Zobacz również