Szefowa polskiego rządu po reelekcji Donalda Tuska na stanowisko szefa Rady Europejskiej odmówiła przyjęcia ustaleń szczytu UE, czyli tzw. konkluzji. Jej sprzeciw wobec tych ustaleń wywołał stanowczą reakcję polityków z Europy Zachodniej. Szczególnie ostry w stosunku do premier był prezydent Francji, Francois Hollande.

Zakończone krótko po północy spotkanie przedstawicieli 28 państw członkowskich UE podjęło szereg decyzji. Te, zwane w swojej całości „konkluzją” to nic innego jak wytyczne, które określają dalszy rozwój wspólnoty, a nie akty prawne. Premier Beata Szydło i tak postanowił jednak ich nie przyjąć w geście protestu po reelekcji Donalda Tuska.

Sprzeciw polskiej premier bardzo nie spodobał się unijnym przywódcom. Szydło szybko znalazła się w ogniu krytyki. Belgijski premier, Charles Michel, stwierdził, że zachowanie Szydło to nic innego jak „dziecinne podejście”. Wyraził też zdegustowanie przenoszeniem spraw wewnętrznych Polski na forum unijne. Belga poparła kanclerz Angela Merkel oraz premier Luksemburga, Xavier Bettel.

Najostrzejszy był jednak Francois Hollande, francuski prezydent. Ten bez ogródek przypomniał Beacie Szydło, skąd biorą się pieniądze UE na rozwój Polski.

 – Wy macie zasady, my mamy fundusze strukturalne – rzucił Hollande.

Pomimo tak ostrej odpowiedzi szefów państw UE, Szydło nie zdecydowała się poprzeć konkluzji. Ta zawierała natomiast wytyczne w sprawach takich jak kryzys migracyjny, obrona i bezpieczeństwo w UE, a także sytuacja na Bałkanach Zachodnich.

pt

...

Zobacz również