"Kto zna tylko jedną prawdę, musi wiele kłamać."

"Kto zna tylko jedną prawdę, musi wiele kłamać."

Edycja: Dzięki za zwrócenie uwagi tytuł jest cytatem Gabriela Lauba.

Kiedyś znajoma terapeutka zadała mi pytanie: Jakie masz przekonania? W pierwszej chwili pomyślałem, że ma na myśli moje przekonania polityczne lub religijne; dopiero po chwili zorientowałem się, że pytanie było zadane w szerszym kontekście i chodzi o przekonania, które  są mi zaszczepione przez środowisko, w którym się wychowałem. Po wymianie zdań uprzytomniłem sobie, że nie mam swoich przekonań, tylko powielam czyjeś. Zacząłem temat drążyć i okazało się, że wcale łatwo nie jest, im bardziej brnąłem w las, tym bardziej czułem się nagi. cokolwiek-robisz-rob-najlepiej-jak-umiesz.Uświadomiłem sobie, że przekonania zawsze są zamknięte – to taki zestaw gotowych odpowiedzi na poszczególne zjawiska zachodzące wokół mnie. Jest taki stary kawał dotyczący gotowania: Mąż pyta żonę, czemu gotując zupę, męczy się z przekrojeniem kości ? Żona odpowiada, że tak robiła jej mama i dzięki temu zupa jest smaczna. Mąż temat jednak drążył dalej i zapytał się teściowej, dlaczego rąbie kość na pół ? Bo miałam mały garnek, ale już od dawna mam duży. Okazuje się, że fałszywe przekonania wpływają na nasze postrzeganie rzeczywistości i podejmowane decyzje. Żyjemy w cywilizacji, w której rozwój technologiczny przeskoczył wiedzę o najważniejszej części naszej planety — człowieku. Zdobywanie wiedzy łatwe nie jest, a świat nie jest taki chętny do odsłaniania sposobu, w jakim funkcjonuje. Jedną z przyczyn są ludzkie umysły przesiąknięte przesądami i tradycjami wynikającymi z wierzeń religijnych i idei. Człowiek jest podatny na różne gusła, objawienia, dogmaty, wierzy w moc charyzmatów i czyjchś urojeń, które z zadymionej szyby potrafią zrobić ośrodek kultu, przed którym tłumnie klękają wierni, modląc się o pokój szczęście i pieniądze.

Refleksja

Każda dziedzina naukowa, idea, czy system wierzeń, który nie uwzględnia możliwości tkwienia w błędnym rozumieniu, jest skazana na porażkę trwania w miejscu. Po wielu latach przekonałem się, że podlegam opresji schematów myślenia automatycznego. Obracanie się w tym samym środowisku — przekonania zamieniły się w pewniki i prawdy uniwersalne. Głównym hamulcowym postępu jest światopogląd, który dyktuje wyznawanie określonych wartości i ocenia ociągnięcia nauki z poziomu moralności. Skuteczne podejście do zmian wymaga odrzucenia wszelkich objawów fundamentalizmu religijnego i ideowego, w taki sposób aby umieć umieścić te schematy w kontekście relacji międzyludzkich i je ocenić, jaki mają wpływ na rozwój społeczny. By zrozumieć procesy rządzące światem, konieczne jest pokonywanie własnych barier poznawczych, w czym skutecznie przeszkadza ego i fałszywe przekonania nabyte przez lata funkcjonowania w utartych schematach myślenia.

Myślenie w zamkniętym obwodzie.

inny-punkt-widzeniaUmysł ludzki bez odnoszenia się do doświadczeń z przeszłości traci swoją tożsamość. Człowiek nie ma punktu odniesienia, który go określa w teraźniejszości; tak więc podejmowane działania są pokłosiem nabytych stereotypów w myśleniu. Ten system wspierany jest przez różne bufory w postaci racjonalizacji, tak jak w przypadku kości i garnka. Żona nie sprawdziła sensowności wykonywania dodatkowych czynności przy gotowaniu posiłku, tylko powołała się na tradycję rodzinną wynikającą z braku odpowiedniego naczynia do gotowania zupy. Podobnie rzecz ma się z ideami, które są pielęgnowane w zamkniętych społecznościach, w których to ludzie wzajemnie napędzają się i wzmacniają co do skuteczności swoich rozwiązań, a ich konfrontowanie z poglądami odmiennymi cechuje często agresja i lęk przed „innymi”. Czasami pojawia się wybiórcza amnezja historyczna, w której uwzględniane są tylko te zdarzenia, które pasują do aktualnych poglądów grupy społecznej. W imię cywilizacji, kultury, religii i idei ludzie dopuszczają się prymitywnych czynów, powołując się przy tym na autorytety z podań i mitów sprzed tysięcy lat. W celu realizacji swoich dążeń, ludzie o zapędach fundamentalnych używają naturalnych potrzeb ludzkich do sterowania ich zachowaniami. Religia stała się absurdem – z jednej strony epatuje miłością i życiem,  z drugiej zaś jest przeciwko samemu życiu. Takim przykładem może być podejście do nauki, którą Kościoły próbują obwinić za ludobójstwa, wojny, hodowanie klonów ludzkich itp. Nauka sama z siebie nie podejmuje działania, to ludzie decydują czy rozczepienie atomu będzie służyć do zaspokojenia potrzeb energetycznych, czy do budowania bomb.   Paradoksem jest to, że w większości ludzie wykorzystujących osiągnięcia nauki w celu zabijania, są religijni, niosą posłanie agape czyli miłości bezinteresownej ponad czasowej i w jej imieniu dopuszczają się masowych mordów. Nazywa się ich terrorystami, dyktatorami, zapominając, że motorem napędzającym są dla nich wierzenia w jedynego prawdziwego boga, który wymaga zabijania lub nawracania siłą tych, którzy w niego nie wierzą.

Wiara zaspokaja ludzkie potrzeby, a religie zorganizowane z tego korzystają.

Nauka o różnych kulturach na świecie udowodniła, że wiara jest  zjawiskiem uniwersalnym występującym u gatunku homo – sapiens. Wierzenia na całej ziemi są do siebie podobne; ludzie wierzą, że ich dusze są nieśmiertelne, pokładają nadzieję, że religijne rytuały wpływają na fizyczne zmiany w ich otoczeniu. Wierzą, że choroby i nieszczęścia są wywoływane przez różne złe istoty duchowe, demony, diabły, a za wszystkie te nieszczęścia odpowiedzialni są oni sami przez swoją skłonność do czynienia zła. Wiara obniża poziom lęku, jest wygodnym skrótem w poszukiwaniu sensu życia, odpowiada na pytania, w jaki sposób człowiek zaistniał, jaki jest sens jego istnienia. Tworzy poczucie przynależności do wspólnot, które mają swoją misję i odgrywają kluczową rolę w planie, jaki ułożyła dla nich istota boska. Wiara uzewnętrznia się między innymi poprzez modlitwy, które są swego rodzaju medytacją czy też terapią osobistą. Jest taki kawał: Rozmawiają dwie przyjaciółki. Słyszałam Basiu, że Stefan chodzi do terapeuty, czy mu to pomaga ? Tak przez godzinę za 40 dolarów mówi o sobie. Ludzie modląc się nie plotkują z bogiem o pogodzie, tylko chcą załatwić nurtujące ich problemy. W aktach desperacji oczekują, że prawa fizyki i biologi zostaną w ich interesie na chwilę zawieszone. I tu wkraczają religie zorganizowane ze swoimi skomplikowanymi rytuałami i przepisami, które mają pomóc osiągnąć człowiekowi nirwanę. Antropolożka Ruth Benedict powiedziała, że: „Religia to uniwersalny przepis na sukces” i rzeczywiście na to wygląda, bo korzyści są po obu stronach. Religie zorganizowane odnoszą korzyść sprzedając wzmocnienie nadziei na życie po śmierci, a ludzie stający przed sacrum wierzą, że dzięki nim mają większe szansę na życie wieczne w raju.

Idealny ogród

Istnieje i co więcej – cały czas w nim mieszkamy, tylko nie kojarzymy tego. Odkrycia naukowe spowodowały, że religijne poglądy o pochodzeniu życia są fałszywe. W czasach gdy spisywane były „święte księgi”, ludzie nie wiedzieli, że należymy do jednego z gatunku naczelnych, który miał to szczęście, że się rozwinął i może dziś korzystać z telefonu komórkowego. Nie mieli świadomości, że nasza planeta jest drobnym pryszczem w ogromie wszechświata, który może być tylko jednym z wielu, a samo życie powstało w wyniku procesu chemicznego. Nie mieli świadomości, że w ogromie wszechświata życie wcale nie musi być czymś wyjątkowym. Wiemy, że choroby, śmierć, wypadki i nieszczęścia nie są wynikiem postaw moralnych człowieka, a prawo prawdopodobieństwa zdarzeń może pokrywać się z wypowiadanymi życzeniami, przepowiedniami czy też modlitwami. Obserwując cykl życia na planecie łatwo można zauważyć, że życie i śmierć to tylko proces. Jest taka przypowieść o idealnym ogrodzie, która obrazowo pokazuje, że wszystko ma swoje miejsce i znaczenie. Do mistrza zgłosił się uczeń który chciał nauczyć się ogrodnictwa tak, żeby jego ogród wyglądał idealnie. Przez lata uczył się sadzić rośliny w celu stworzenia ogrodu doskonałego. W końcu wykreował miejsce w swoim mniemaniu zupełne i zaprosił mistrza, aby ten ocenił wynik jego pracy. Mistrz przechadzał się po ogrodzie, ale uczeń wyczuł, że jego nauczyciel nie jest zadowolony z tego co zobaczył. Rozczarowany uczeń pyta się mistrza, czemu mu się nie podoba; na co mistrz odpowiada: Nie ma opadniętych liści. W tym ogrodzie nie ma przez to życia. Przypowieść oparta jest na fakcie naukowym, bez śmierci nie ma życia. https://www.youtube.com/watch?v=fMvUw5NNwTc Liście, drzewa i rośliny obumierają, łączą się z wodą i przemieniają w glebę, bez której nie ma życia na ziemi. Znany satyryk Louis Mencken powiedział, że „powszechną i reprezentatywną cechą dla naszego gatunku jest obsesyjna wiara w kompletne bzdury”. W niekończących się dyskusjach z osobą wierzącą można dojść do początków zaistnienia świata, do samego prapoczątku, do najmniejszej cząstki materii i na końcu zawsze pojawi się stwierdzenie, że to bóg musiał wprawić cały wszechświat w ruch tworząc tę tyci – tyci cząsteczkę. I mimo, że to stwierdzenie jest z założenia nielogiczne, bo jeżeli coś musi mieć początek to i bóg też musiał mieć początek, więc i tak nie ma to żadnego znaczenia wobec potrzeby wiary.

Niebezpieczeństwo myślenia logicznego i racjonalnego

…może mieć swoje źródło w odrzuceniu faktu ludzkiej potrzeby „wierzenia w kompletne bzdury”, która jest częścią tożsamości homo-sapiens. Większość ludzi nie chce porzucić swoich wierzeń, które wpływają pozytywnie na ich samopoczucie. Co więcej, daje to im poczucie wyższości nad innymi, bo posiadają wiedzę tajemną, a ci co potrafią to wykorzystać, tworzą dochodowe systemy religijne. Kapłani w Egipcie wykorzystywali zaćmienie Słońca do potwierdzenia swojej władzy nad siłami przyrody. Szamani wykorzystywali zioła do wprowadzania siebie i swoich pobratymców w boski trans, dzięki temu mieli władzę nad swoimi wyznawcami. Pozbycie się tych wszystkich magicznych atrybutów zmusiłoby ludzi wierzących do całkowitej zmiany postrzegania swojej rzeczywistości i przekonań. Odrzucenie autorytetów i wiarygodności kapłanów rodzić może wątpliwości co do przekonań w kwestiach norm moralnych, czy aby na pewno ludzie są w stanie sami o sobie decydować. Ten argument jest często używany przez przedstawicieli religii zorganizowanych, bo dzięki temu są w stanie funkcjonować w społeczeństwie. Mimo, że ludzie sami wzmacniają władzę kapłanów, nie są tak do końca za to odpowiedzialni. Istnieje taki pogląd, że to nie narkoman jest przestępcą tylko system polityczny, który tworzy brutalną rzeczywistość, w której to jednostki nie radzące sobie z rzeczywistością uciekają od niej. Podobnie czynią światowi przywódcy religijni, którzy dzięki przyzwoleniu władz politycznych uzależniają osoby z potrzebą wiary od swoich wyroków w kwestiach moralnych, obiecując im coś, czego nie są w stanie ani udowodnić, ani potwierdzić. Religie systemowe są najstarszymi dilerami w historii ludzkości – wykorzystują ludzką potrzebę wiary, uzależniając ich od swoich obrzędów. mozesz-wszystko   Z punktu widzenia zimnej i racjonalnej logiki, wiarę powinno się wyeliminować z życia publicznego, bo oszukuje ludzi obiecując im gruszki na wierzbie. Wpływa niekorzystnie na stosunki między całymi narodami wyznającymi bogów o odmiennych wymaganiach co do norm moralnych i wartości oraz sposobów oddawania im czci. Problem jednak jest w tym, że ludzie chcą być oszukiwani; to im daje strefę komfortu. Myślę, że tu tkwi błąd. Taki plan jest utopią – nie uwzględnia tego, co udowodniła nauka, że potrzeba wierzenia w rzeczy niewidzialne i dorabianie im mocy sprawczej jest częścią ludzkiej tożsamości. W dzisiejszych czasach wydaje się, że połączenie humanizmu z naukowymi osiągnięciami jest dobrym kierunkiem w kształtowaniu postaw uwzględniających różne światopoglądy i przekonania. Profesor Steven Pinker  moim zdaniem trafnie ujął temat:
Naukowe zaprzeczenie teoriom o mściwych bogach i siłach okultystycznych podważa takie praktyki jak ofiary z ludzi, polowania na czarownice, uzdrawianie wiarą, sądy i prześladowania heretyków. Naukowe fakty, poprzez odsłonięcie braku losowości  w prawach rządzących wszechświatem, zmuszają nas do wzięcia odpowiedzialności za dobro nasze, naszego gatunku i całej planety. Z tego samego powodu podważają one jakikolwiek system moralny lub polityczny oparty na mistycznych siłach, poszukiwaniach, przeznaczeniu, dialektyce, zmaganiach lub mesjanizmie.  A w połączeniu z kilkoma niekwestionowanymi poglądami – iż wszyscy cenimy swój własny dobrobyt, jesteśmy istotami społecznymi, które wpływają na siebie wzajemnie  i mogą negocjować kodeksy postępowania – fakty naukowe przemawiają w kierunku dającej się obronić moralności, oznaczającej stosowanie zasad, które maksymalizują rozkwit ludzkości i innych czujących istot. Humanizm, który jest nierozerwalnie powiązany z naukowym rozumieniem świata, staje się de facto moralnością współczesnych demokracji, międzynarodowych organizacji i liberalnych religii, a jego niespełnione obietnice definiują moralne imperatywy, którym stawiamy czoła dzisiaj.
Nauka nie jest waszym wrogiem.   Następny artykuł