Brytyjczycy oburzeni i obrzydzeni do granic możliwości. Wszyscy mogą zobaczyć, jak księżna Diana umiera w 3D

Brytyjczycy oburzeni i obrzydzeni do granic możliwości. Wszyscy mogą zobaczyć, jak księżna Diana umiera w 3D Źródło: Flickr/Paisley Scotland

Księżna Diana zginęła w tragicznym wypadku ponad 20 lat temu. Szefowie jednego z amerykańskich parków rozrywki uznali najwyraźniej, że to wystarczająco dużo, by zapomnieć o żałobie i postanowili skomercjalizować tę tragedię. Spotkała ich miażdżąca krytyka.

Księżna Diana była uwielbiana przez poddanych, ale niewykluczone, że właśnie jej sława stała się pośrednią przyczyną śmierci. Od tragicznego wypadku, w którym zginęła żona księcia Karola, minęło już ponad 20 lat. Czy to czas, po którym mija wrażliwość na ludzkie tragedie? Twierdząco na to pytanie odpowiedział najwyraźniej zarządca pewnego amerykańskiego parku rozrywki i postanowił zrobić z śmierci księżnej atrakcję dla turystów.

Księżna Diana bohaterką parku rozrywki. "Jestem obrzydzona"

Rekonstrukcja wypadku samochodowego z sierpnia 1997 roku stała się częścią oferty parku rozrywki The National Enquirer Live w stanie Tennessee w Stanach Zjednoczonych. Zwiedzający obiektu mogą obejrzeć trójwymiarową symulację zdarzenia, w którym zginęła księżna Diana. Widzowie zobaczą trasę, jaką przejechał samochód księżnej, od momentu wyjazdu spod paryskiego Ritza aż do wjazdu do tunelu Alma. To jednak nie wszystkie atrakcje, jakie zapewnia organizator. Najwyraźniej ambicją twórców jest zapewnić zwiedzającym bardzo realistyczne doznania. Przygotowano więc efekty specjalne, imitujące błysk fleszy aparatów. Najbardziej prawdopodobna teoria mówi bowiem, że to ścigający księżną paparazzi rozproszyli kierowcę auta, co doprowadziło do tragicznego w skutkach wypadku.

Szokująca "atrakcja" znalazła się pod ostrzałem mediów. Goście brytyjskiego programu "Loose Women" nie oszczędzili twórcom słów krytyki. 

- Jestem obrzydzona. To jedyne słowo, które mogę użyć. Sama przeżyłam śmierć rodziców. Kiedy byłam czteroletnią dziewczynką, mama i tata zmarli w wypadku samochodowym. Nie wyobrażam sobie, żeby tam pójść i zobaczyć tę tragedię na własne oczy - powiedziała piosenkarka Brenda Edwards.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Autorzy atrakcji zdziwieni reakcjami. Nie ma tam żadnej przemocy

Co na to sam twórca kontrowersyjnej ekspozycji? Robin Turner udzielił wywiadu dla serwisu "The Daily Beast". Według jego tłumaczeń, celem atrakcji jest tylko pokazanie trasy, którą jechała księżna. Podkreśla, że instalacja nie zawiera krwi, przemocy ani żadnych drastycznych obrazów. Najbardziej dramatycznym efektem ma być projekcja zderzenia samochodu z filarem w tunelu. Turner jest zaskoczony, że "dzieło" może wywoływać kontrowersje i nie rozumie krytycznych głosów. Jego zdaniem z atrakcji mogą korzystać nawet dzieci. Dodaje, że liczy na zrozumienie ze strony synów Diany, książąt Harry'ego i Williama.

Trudno jednak przypuszczać, by po wywołaniu tak głośnych protestów, atrakcja utrzymała się w parku na dłużej.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Cała prawda o dzieciach Bronisława Komorowskiego! Nigdy nie zgadniecie, czym zajmują się dzieci byłego prezydenta. Zdębiejecie z wrażenia!
  2. Ujawniono intymne nagranie z Anną Muchą. Fani są zszokowani. Mężowie nie powinni TEGO oglądać pod żadnym pozorem!
  3. Poprosili Edytę Górniak, by jeszcze raz zaśpiewała hymn Polski. Jej reakcja zwala z nóg
  4. PKO BP zwraca klientom ogromne pieniądze. Wiadomo, komu się należą
  5. Przestaną wypłacać 500 plus na dzieci. Wiadomo już, którzy Polacy stracą świadczenie
  6. W nocy fala uderzy z całą mocą. Alerty służb dla północy Polski, mieszkańcy zaniepokojeni

Źródło: Plotek

Następny artykuł