Skandaliczne zachowanie księdza na mszy! Tłumaczył się 30-letnią tradycją

Skandaliczne zachowanie księdza na mszy! Tłumaczył się 30-letnią tradycją

Ksiądz powszechnie uważany jest za osobę godną zaufania, która służy swoim wiernym dobrą radą oraz jest drogowskazem na drodze życia w wierze. To skandaliczne zachowanie księdza na mszy burzy jednak cały ten obraz, a tłumaczenie się wieloletnią tradycją jeszcze bardziej rozwściecza wiernych Kościoła katolickiego. 

Ksiądz w naszej kulturze jest postacią, która cieszy się ogromnym szacunkiem i powszechnie patrzy się na nią jako na wysłannika Kościoła katolickiego. Ostatnio jednak pojawia się coraz więcej wstrząsających doniesień dotyczących nadużywania przez duchownych zaufania społeczeństwa i tak też stało się tym razem. Podczas mszy świętej w jednej z parafii w Polsce doszło do skandalicznej sytuacji, w którą aż ciężko uwierzyć. Ksiądz tłumacząc się 30-letnią tradycją, publicznie z ambony ogłosił coś wstrząsającego, czym rozwścieczył wiernych zgromadzonych w kościele i wywołał burzę na całą Polskę.

Ksiądz powiedział podczas mszy coś wstrząsającego

Dla wielu z nas wizyta duszpasterska, tzw. kolęda, jest niezwykle stresującym przeżyciem. Odwiedziny księdza w naszych domach często wiążą się z długimi przygotowaniami i niepewnością, ile dać do koperty, której duchowny zwykle oczekuje. Zawsze jednak pozostaje nam w głowie przekonanie, iż o wysokości naszego datku dowie się jedynie ksiądz, więc nie będzie wstydu przed sąsiadami. Niestety nie stało się tak w parafii p.w. Matki Boskiej Częstochowskiej w Białopolu w woj. lubelskim, gdzie ksiądz z ambony zaczął głośno wyliczać, kto jaką kwotą zdecydował się poratować lokalny kościół. Wielu parafian było w szoku i nie wiedziało, jak się powinni zachować. - Znam osoby, które ledwo było stać na wysupłanie 20 zł. Wyobrażam sobie, jak było im przykro, kiedy były wymieniane wśród tych, którzy ofiarowali 100 lub więcej. To, ile kto daje, powinno pozostać sprawą jego sumienia - mówiła "Dziennikowi Wschodniemu" jedna z parafianek.



DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Tłumaczył się 30-letnią tradycją

Okazuje się, że publiczne wyczytywanie kwot nie jest w tej parafii nowością i kultywowane jest już od 30 lat, o czym wierni podobno doskonale wiedzą. - Chodziłem we wtorek po kolędzie i tylko jedna osoba poprosiła mnie, abym podczas mszy nie wyczytywał jej nazwiska - twierdzi proboszcz. Część mieszkańców jednak wskazuje, że może po prostu ludzie nie byli świadomi, że taka prośba jest w ogóle konieczna. Dodatkowo pojawiły się głosy, iż może to łamać rozporządzenie o ochronie danych osobowych. - W przedstawionej sytuacji przetwarzanie danych osobowych miało miejsce podczas sprawowania mszy świętej i w związku z czynnościami duszpasterskimi, którymi jest wizyta duszpasterska - twierdzi Kościelny Inspektor Ochrony Danych, ks. Piotr Kroczek. Z powszechnego niezadowolenia zdecydowanie wynika, że jednak nie wszyscy mieszkańcy przyjmujący kolędę byli świadomi, że taka sytuacja będzie miała miejsce. Informacja ta wzburzyła również wiernych w całej Polsce, którzy nie wyobrażają sobie, by ksiądz miał wyczytywać ich nazwisko wraz z ofiarowaną kwotą z ambony. ZOBACZ TAKŻE NA PIKIO.PL: 
  1. TVP przekazało przykre informacje. Smutna śmierć
  2. Małgorzata Rozenek prosi o pomoc. Fani są wzruszeni jej apelem
  3. Stefan W. GROZIŁ nawet bliskiemu przyjacielowi. Policja zignorowała zawiadomienie
  4. Córka prezydenta jest oszałamiająco PIĘKNA! Aż trudno uwierzyć, co robi ze swoim życiem
  5. Śmierć Anny Jantar do dziś budzi ogromne emocje. Nowe szczegóły tragicznej śmierci
  Następny artykuł