Ks. Stryczek zwolnił pracownika, bo ten pomagał umierającemu?

Ks. Stryczek zwolnił pracownika, bo ten pomagał umierającemu? Źródło: youtube.com/watch?v=YIOG2wX2WV8

Ks. Stryczek znalazł się w ogniu krytyki po publikacji reportażu Onetu dotyczącego skandalicznych zachowań, jakich dopuszczał się względem swoich podwładnych. Około 30 osób zdecydowało się opowiedzieć o swoich traumatycznych przeżyciach związanych z pracą w stowarzyszeniu Wiosna. Ich wyznania są szokujące.

Ks. Stryczek miał dopuścić się przerażających czynów podczas kierowania stowarzyszeniem Wiosna. Sytuacje wspomniane przez jego byłych współpracowników opisują praktyki mobbingowe i zastraszanie podwładnych.

Ks. Stryczek zwolnił pracownika, bo ratował chłopca poza stowarzyszeniem?

Swoją historię opublikował na Facebooku jeden ze byłych członków Wiosny, który przez pięć lat pracował przy Szlachetnej Paczce. Po długim czasie wspólnych działań nad rozwojem sztandarowego projektu stowarzyszenia został on zwolniony w niewyjaśnionych okolicznościach. - Ponieważ nie było wyraźnych podstaw mojego zwolnienia, to zostałem też postraszony prawnikami, w razie gdybym sprawiał problemy. Zarząd stowarzyszenia nie potrafił ustosunkować się do mojego zwolnienia, bowiem o nim nawet nie wiedział. To była decyzja Prezesa Stryczka - możemy przeczytać na Facebooku. Okazało się, że mężczyzna został zwolniony, ponieważ postanowił zaangażować się poza stowarzyszeniem w pomoc charytatywną umierającemu chłopcu. - Podczas ostatniego spotkania z moją bezpośrednią przełożoną i dyr. HR dowiedziałem się, że przyczyną mojego zwolnienia było to, że zaangażowałem się w inną akcję charytatywną (pomoc umierającemu chłopcu), na rzecz której uzyskałem pomoc od gwiazd, które współpracowały również z Paczką - pisze w dalszej części swojego wyznania. Były współpracownik ks. Stryczka nie krył zszokowania zaistniałą sytuacją. - Ta informacja była dla mnie druzgocąca. Powiedziałem wtedy: „Jeśli pomaganie rodzi problem w organizacji, która ma pomagać, to faktycznie, nie widzę tu dla siebie miejsca" - wspomina.

Współpracownicy ks. Stryczka już się go nie boją

Mężczyzna nie opowiedział historii swojego zwolnienia dziennikarzowi Onetu, ponieważ bał się, że nawet po zakończeniu współpracy z Wiosną, stowarzyszenie może wyciągnąć względem jego jakieś konsekwencje. - Bałem się, że zostanę zidentyfikowany i konsekwencji z tego wynikających. Jednak dziś zabieram głos, bo postanowiłem dłużej nie godzić się na to, co robi i jaką taktykę obrony przyjmuje obecnie Jacek Stryczek - napisał na Facebooku.



DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ W szczerym wpisie znalazły się również słowa dezaprobaty dla narracji jaką prowadzi ks. Stryczek po ujawnieniu całej afery. - Nie godzę się również na to, by mój były pracodawca mówił ciągle w liczbie mnogiej – „My, Nas, Nam”, kiedy tekst i sprawa dotyczy jego osoby. Proszę nie robić z projektu SZLACHETNA PACZKA tarczy ochronnej, bo chroniąc się za projektem jednocześnie go prezes niszczy - czytamy w dalszej części posta. Na koniec swojego wpisu mężczyzna zdecydował się zaapelować do wszystkich związanych ze Szlachetną Paczką, aby nie porzucali projektu. - Proszę nie odsuwajcie się od projektów Stowarzyszenia Wiosna. Proszę nie łączcie lidera i osób negatywnych tej organizacji z projektami. Jesteście dziś potrzebni jeszcze bardziej niż kiedykolwiek. Sam osobiście nie wyobrażam sobie kolejnych świąt bez SZLACHETNEJ PACZKI - podsumował były pracownik Wiosny. ZOBACZ TAKŻE
  1. Ujawniono zeznania Trynkiewicza. Tylko dla osób o mocnych nerwach 
  2. Robert Lewandowski wykorzystany przez oszustów! Wyłudzano pieniądze od fundacji 
  3. Polski gangster ujawnia: Robiliśmy interesy z Kościołem 
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News