Krzysztof K. trafił do aresztu. Oskarżenia i zarzuty mogą przerazić

Krzysztof K. trafił do aresztu. Oskarżenia i zarzuty mogą przerazić Źródło: .

Krzysztof K., kandydat na prezydenta Białegostoku sprzed kilkudziesięciu lat, znalazł się w policyjnym areszcie. To, co zrobił, jest przerażające. Jego czyny oburzyły miliony Polaków.

Krzysztof K. musiał być bardzo zaskoczony, gdy policja wtargnęła na jego posesję. W końcu na jaw wyszły okropne czyny, jakich bezkarnie dokonywał we własnym domu. 

Krzysztof K. został oskarżony. Jego czyny są oburzające

W piątek rano policja i pracownicy ekopatrolu odwiedzili posesję, na której mieszka kandydat na prezydenta Białegostoku sprzed kilkudziesięciu lat. Przyczyną kontroli było podejrzenie o zaniedbywanie psa. Okazało się, że faktycznie tak było, a zwierzę mężczyzny jest w fatalnym stanie fizycznym.

Nero, dziewięcioletni pies był przywiązany smyczą o długości 4 metrów do budynku, nie miał dostępu do wody i jedzenia. Przez uwiązanie miał bardzo niewielką przestrzeń, po której mógł się poruszać, a jego ciało było pokryte odchodami. Zwierzę było także bardzo wychudzone.

Na miejsce został wezwany inspektor oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, a Nero został odebrany K. Obecnie Nero trafił do schroniska dla zwierząt, gdzie przechodzi kwarantannę. 

- Są podstawy, by uznać, że doszło tu do znęcania się nad zwierzętami - stwierdziła Anna Jaroszewicz, prezes TOZ w Białymstoku.

Kandydat na prezydenta Białegostoku może poważne problemy

Krzysztof K. może mieć bardzo duże problemy z powodu zaniedbania swojego zwierzęcia. Funkcjonariusze już rozpoczęli śledztwo w tej sprawie. Za znęcanie się za zwierzętami, do którego kwalifikuje się czyn polityka, grozi mu nawet do 3 lat pozbawienia wolności.

To jednak nie pierwszy raz, gdy zgłaszano podejrzenie złego traktowania zwierząt u byłego kandydata na prezydenta. TOZ już wcześniej otrzymywał sygnały, że Nero jest w bardzo złym stanie, a jego właściciel nic z tym nie robi. 

- Na tamten moment nie było podstaw, by odebrać Nero właścicielowi - tłumaczy Anna Jaroszewicz.

Ówczesne kontrole nie wykazały niczego niepokojącego, a pies zdawał się być w dobrej kondycji. Jedynym uchybieniem ze strony K.a był brak aktualnych szczepień przeciw wściekliźnie, które później zostały zaktualizowane. 

Pomoc jednak nadeszła w porę i pies powoli dochodzi do siebie. Krzysztof K. natomiast przebywa w policyjnym areszcie.

Następny artykuł