Podpalono kamienicę Krzysztofa Brejzy! Rodzina posła w niebezpieczeństwie

Podpalono kamienicę Krzysztofa Brejzy! Rodzina posła w niebezpieczeństwie

Poseł Krzysztof Brejza zasłynął między innymi tym, że ujawnił wysokość nagród, które Beata Szydło przyznała sobie i podlegającym jej ministrom. Od tamtego czasu zmaga się z nieustannymi atakami na siebie i swoją rodzinę. Po raz pierwszy jednak doszło do realnego zagrożenia życia. Kamienica, w której mieszka polityk, została podpalona. Informacja do mediów przeniknęła dopiero teraz.

Kamienica jest obecnie remontowana. Ogień został podłożony pod materiały budowlane, które były w kontakcie z elewacją budynku. Chociaż podpalenie miało miejsce w nocy z piątku na sobotę, dopiero teraz media podały informację na ten temat.

Krzysztof Brejza z rodziną w niebezpieczeństwie

Jak informuje sam polityk, ogień był naprawdę ogromny, płomienie zaś sięgały okien pokoju jego dzieci. Na dodatek była realna groźba wybuchu. - Była realna groźba eksplozji. Ogień rozprzestrzeniał się po ścianie, gdzie biegną rury z gazem - powiedział Krzysztof Brejza w rozmowie z "Wyborczą". Pożar został na szczęście ugaszony przez sąsiadów. Na miejsce wezwano policję, która stwierdziła podpalenie. Teraz sprawa będzie badana. Sam Krzysztof Brejza zasłynął przede wszystkim interpelacją poselską, po której ujawnił nagrody dla rządu Beaty Szydło. To właśnie jego działalność doprowadziła do tego, że nagrody zostały przekazane na cele charytatywne, zaś politykom obniżono wynagrodzenia.

To przypadek czy spełnienie gróźb?

Polityk już od pewnego czasu zmaga się z nieustannymi atakami na siebie i swoją rodzinę. Krytyce medialnej podlega zarówno on, jak i jego ojciec, który od 2002 roku jest prezydentem Inowrocławia. Już wielokrotnie Brejzie grożono w różny sposób. Otwarcie mówił o tym, że dostaje bardzo nieprzyjemne wiadomości. Jak podkreślał, o siebie się nie boi, zdaje sobie jednak sprawę, że z powodu swojej działalności może narażać na niebezpieczeństwo rodzinę, także swoje dzieci. W końcu doszło do tego, że znalazły się one w realnym niebezpieczeństwie. Czy to było spełnienie gróźb, czy przypadek? Sam polityk mówi, że chciałby wierzyć w to drugie. - Chciałbym wierzyć, że to był przypadek, chuligański wybryk bez związku ze mną, ale prawda jest taka, że ludzie wiedzą, gdzie mieszkam, muszę więc brać pod uwagę celowe działanie - powiedział poseł PO. Chcesz coś nagłośnić? Wiesz o bulwersującej sytuacji, która wymaga zainteresowania mediów? Wyślij maila na adres: naglasniamy@pikio.pl. Na pewno przyjrzymy się Twojej sprawie.
WARTO PRZECZYTAĆ:
  1. Nagrody dla rządu były wierzchołkiem góry lodowej. Nowe, szokujące fakty
  2. Caritas już wie, co zrobi z nagrodami ministrów. Pieniądze trafiły na konto fundacji
  3. Poseł Brejza przerażony! Jego rodzinie grozi niebezpieczeństwo
Następny artykuł