Nowe ustalenia ws. "farmy trolli" w MS. Członek rady etyki KRS miał bezpośrednio nadzorować hejterskie wiadomości

Nowe ustalenia ws. "farmy trolli" w MS. Członek rady etyki KRS miał bezpośrednio nadzorować hejterskie wiadomości Źródło: Facebook

KRS mógł zatrudniać człowieka, który był bezpośrednio zaangażowany w tak zwaną "aferę hejterską". Wiadomości szkalujące sędziów, którzy nie zgadzali się z reformami wprowadzanymi przez Prawo i Sprawiedliwość, doprowadziły do dymisji wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka.

KRS mógł być zamieszany w tzw. "aferę hejterską", która wybuchła 25 czerwca 2018 roku. To tamtego dnia na adresy mailowe ponad dwóch tysięcy członków Stowarzyszenia "Iustitia" wpłynęły anonimowe wiadomości szkalujące przewodniczącego Stowarzyszenia, Krystiana Markiewicza. Jak się okazuje, nie był to rzekomo przygodny atak, a zorganizowana akcja, która miała wstrząsnąć wymiarem sprawiedliwości.

KRS w centrum uwagi po nowych doniesieniach dotyczących tzw. "farmy trolli" w Ministerstwie Sprawiedliwości

Wiadomości przesłane członkom wyżej wymienionego Stowarzyszenia miały zawierać między innymi informację o tym, jakoby sędzia Krystian Markiewicz nakłaniał kobietę do aborcji. Potem wyszło na jaw, że wiadomość zredagował rzekomo sędzia Rafał Puchalski we współpracy z "profesjonalną hejterką", Emilią Sz., która po tej historii zyskała sobie przydomek "mała Emi".

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ 

Zgodnie z ustaleniami dziennikarzy, wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak miał być w ciągłym kontakcie z Emilią Sz. Kobieta miała mu zaoferować akcję oczerniania sędziów jako remedium na niezadowolenie tej grupy zawodowej z reform wprowadzonych przez Prawo i Sprawiedliwość.

Sposobem na poradzenie sobie z ich dezaprobatą miało być rozsiewanie pogłosek na temat życia prywatnego - w tym m.in. relacji z kobietami - Krystiana Markiewicza, przewodniczącego Stowarzyszenia "Iustitia", który bardzo mocno opowiadał się przeciwko wyżej wspomnianym reformom.

Emilia Sz. miała powiązania z Krajową Radą Sądownictwa?

Nową informacją w sprawie jest to, że prywatnie Emilia Sz. była rzekomo związana z pracownikiem Krajowej Rady Sądownictwa. Nie wiadomo, jaką rolę odegrał w tej aferze i czy jego potencjalny dostęp do poufnych informacji mógł przydać się "małej Emi" w komponowaniu obraźliwych maili. 

Dzisiaj grzeje: 1. Ujawniono informacje o córce Kornela Morawieckiego. Takich wiadomości nikt się nie spodziewał
2.Jej druga córka urodziła się 5 dni przed śmiercią pierwszego dziecka. Po stwierdzeniu zgonu zrobiono zdjęcie, które rozdziera serca

Od czasu ujawnienia procederu kobieta publicznie przeprosiła za swojego zachowanie i wyraziła skruchę, oznajmiając, że jest świadoma szkodliwości swoich czynów.

- Bardzo wstydzę się tego, co robiłam i że swoimi działaniami mogłam zaszkodzić co najmniej 20 sędziom - przyznała publicznie Emilia Sz., chociaż krzywda, którą wyrządziła zaufaniu, jakie panowało między sędziami, nie jest tak łatwa do naprawienia.

Najlepsze newsy dnia:

  1. Jaja masowo wycofywane ze sklepów. GIS ostrzega: SĄ SKAŻONE!
  2.  Mąż zniknął 6 tygodni po ślubie. Po 68 latach żona dowiedziała się prawdy. To był dla niej cios
  3. Najsłodsze szczeniaki na świecie rzuciły się w pościg za małym dzieckiem (WIDEO)
  4. Małgorzata Socha przeszła samą siebie. Pokazała się w takiej stylizacji, że aż miękną kolana
  5. Roksana Węgiel, po raz pierwszy przyzwoicie ubrana, zaśpiewała hit wszechczasów. Publiczność wstrzymała oddech

źródło: wp

Następny artykuł