Pani Wioletta spłaca kredyt, którego nie wzięła. Perfidne oszustwo niszczy jej życie

Pani Wioletta spłaca kredyt, którego nie wzięła. Perfidne oszustwo niszczy jej życie

Kredyt jest dziś naturalnym sposobem inwestycji. W wyniku błędów wierzycieli może jednak doprowadzić do prawdizwego dramatu. Interwencja Polsat News ujawnia szokującą historię pani Wioletty, która przez cztery lata spłacała... nie swoje zobowiązanie. Trwa żmudna walka o odzyskanie pieniędzy, które do tej pory trafiały na niewłaściwe konto.

Kredyt pani Wioletty Samełko opiewał na 80 tysięcy złotych. Kobieta wzięła go w 2014 roku. Po czterech latach okazało się, że spłaca... nie swój dług.

Pani Wioletta spłacała nie swój kredyt. Wpłaciła więcej niż powinna, ale bank nie śpieszy się do zwrotu nadpłaty

W obliczu bezradności i wezwań do przedsądowych spłat nieswojego kredytu pani Wioletta poinformowała media o swojej sytuacji. 

Okazuje się, że w 2015 roku doradca kredytowy zaciągnął w imieniu pani Wioletty drugi kredyt, konsolidacyjny. Sęk w tym, że kobieta o takowy zupełnie się nie starała. Dziś, po interwencji Polsatu, wiemy już że jej podpis został sfałszowany.

Sprawa nie wyszłaby na jaw, gdyby nie wniosek pani Wioletty o restrukturyzację zasłużenia. Wtedy dowiedziała się, że spłaca zobowiązanie założone przez kogoś, kto podszył się pod jej danymi.

- Zaciągnęłam kredyt w Meritum Bank w 2014 roku w kwocie 80 tys. zł. Później ten kredyt został przejęty przez Alior Bank. Kiedy złożyłam wniosek o restrukturyzację tego kredytu w 2018 r., bank mi przysłał, że to zobowiązanie zostało zamknięte w styczniu 2015 roku – opowiedziała reporterowi PolsatNews.pl Wioletta Samełko.

Fałszywy kredyt odkręcony, ale co z nadpłaconymi pieniędzmi?

Wersja z wyłudzeniem drugiego z kredytów jest dziś najbardziej prawdopodobna. Kredytobiorczyni zarzeka się, że nie miała pojęcia o takim obrocie spraw. Gdy dowiedziała się o tym fakcie, zawiadomiła policję. 

- Złożyłam zawiadomienie na policję. W lutym 2019 roku dostałam już opinię biegłego, że podpis nie jest mój. Pani, która podpisała się za mnie, przyznała się do tego - komentowała pani Wioletta.

Zaznaczyła jednocześnie, że bank nie miał dla niej wyrozumiałości. W tak delikatnej sprawie wystosował żądanie... spłaty kredytu. Klientka poszła do sądu i wygrała w swojej sprawie. Cóż to jednak znaczy w obliczu nerwów, jakie musiała przejść.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

- Podali mnie do sądu. Żądają zwrotu 164 tys. zł – mówiła pani Wioletta.

Sprawa pozostaje przedmiotem żmudnych wyjaśnień. Dowodzi jak łatwo wziąć "fałszywy" kredyt, a jak trudno go później odkręcić. Okazuje się jednak, że wskutek spłacania złego kredytu pani Wioletta oddała do banku ponad 125 tys. zł. To ponad 45 tys. zł więcej niż jej zobowiązanie sprzed pięciu lat.

Czytamy, że bank nie śpieszy się ze zwrotem nadpłaconych pieniędzy. Sprawie przygląda się Biuro Rzecznika Finansowego. 

- Warto by było, żeby złożyła do banku reklamację, w której poprosi lub zażąda wręcz od banku rozliczenia tego wszystkiego, co się wydarzyło. Można też skierować sprawę do sądu – powiedziała "Faktowi" Izabela Dąbrowska-Antoniak z Biura Rzecznika Finansowego.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Przepowiednia Ojca Pio o papieżu Janie Pawle II wstrząsnęła światem. Nie uwierzycie, co powiedział Wojtyle słynny stygmatyk!
  2. Kora była bita po głowie i poniżana. Zjeżą się wam włosy na głowie, gdy usłyszycie, co jeszcze zdradziła siostra wokalistki!
  3. TVN przekazał porażające alarmy pogodowe wydane przez służby. Nadciąga zagrożenie
  4. Anna Mucha szaleje bez stanika. Długo nie zapomnicie tych widoków (Zdjęcia)
  5. Decyzja młodej matki rozjuszyła księdza. Tuż przed porodem i od razu po zaczął żenujące kazania w kierunku Moniki
  6. Nowa ostro przesadzona stylizacja 14-letniej Roksany właśnie wywołała piekielną burzę

źródło: Polsat News

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News