To wstrząsająca historia. Znana i kochana przez całą Polskę Justyna Kowalczyk ukrywała dramatyczny sekret przez bardzo długi czas. Nie uwierzycie jaka tragedia jej się przytrafiła.

Justyna Kowalczyk jest teraz na XXIII ZImowych Igrzyskach Olimpijskich. Polka znana jest ze świetnej, sportowej techniki i ogromnego hartu ducha.

ZOBACZ TAKŻE: Legendarny trener ostro o Kowalczyk. „Żenada, niech wraca do domu”

Ogromny hart ducha

Naprawdę jest w niej ogromny hart ducha, skoro po tym, co jej się przytrafiło jest jeszcze w stanie dzielnie walczyć na olimpiadzie.

Niestety, naszej reprezentantce naprawdę nie jest łatwo. Ma zdiagnozowane stany depresyjne, a mimo to walczy. Biorąc pod uwagę, że Kowalczyk ukrywała dramatyczny sekret przez tak długi czas.

ZOBACZ TAKŻE: Dramatyczny początek Igrzysk. Kowalczyk nie wytrzymała

Kowalczyk ukrywała dramatyczny sekret

Okazuje się, że w maju ubiegłego roku, przydarzyła jej się tragedia, która każdą kobietę doprowadziłaby do załamania nerwowego. Justyna Kowalczyk była w ciąży, ale, niestety, poroniła.

W tamtym czasie zamieściła na Facebooku wpis, w którym napisała: „straciłam Dzieciątko”. Internauci przypisali wtedy te słowa do tezy o tym, że Justyna Kowalczyk w taki sposób pożegnała swojego psa.

– Napisałam najprostszymi słowami na świecie: straciłam Dzieciątko. Tak, żeby nie było żadnych wątpliwości. Nie wiem, jak można było pomyśleć, że chodziło o psa. Ja nawet rybki w akwarium nigdy nie miałam, bo wychowałam się na wsi, gdzie się zwierząt w domu raczej nie trzyma. Piesek, którego niedawno podarował mi brat, żebym miała się kim zająć, jest moim pierwszym – opowiedziała w szczerym wywiadzie.

ZOBACZ TAKŻE: Justyna Kowalczyk o Mackiewiczu! PIEKIELNIE ostry wpis

Traumatyczne chwile

– Tak, byłam w ciąży, poroniłam rok temu w maju, na obozie treningowym. Na samym początku obozu. Właśnie wtedy, gdy się szykowałam do wyprostowania swoich ścieżek. Wiadomo, że gdybym donosiła tę ciążę, dość zaawansowaną, nie wystartowałabym w Soczi. Miałam już w planie inne życie, przynajmniej na najbliższy rok.  – opowiedziała swoją trudną historię Justyna Kowalczyk.

To były przerażające i traumatyczne dni. Tak to się wszystko poplątało, że zostałam z tym sama. Nie mówiłam nic ani trenerowi, ani rodzicom, żeby ich nie martwić. (…) Jedyne, co mogłam zrobić, to próbować sama to ogarnąć – relacjonuje polska reprezentantka.

Źródło: eska.pl

Groźne wypadki znanych Polaków [ZDJĘCIA]


8 pierwszych dam, które budzą powszechną fascynację [ZOBACZ!]

Zobacz również