Kotlet schabowy to bez wątpienia jedna z czołowych potraw na polskim stole. Od wielu lat jest on królem niedzielnych obiadów, tuż obok tłustego rosołu z kury. Jednak, czy te smaczne przyzwyczajenia są dla nas zdrowe? Okazuje się, że nawyki żywieniowe mogą nam przynieść więcej szkody niż korzyści. 

Kotlet schabowy nie jest takim niewinnym daniem, jak mogłoby się wszystkim wydawać. Mięso, które możemy dziś znaleźć w sklepach zdecydowanie odbiega od tego, które przyrządzały nam nasze mamy i babcie. Cała masa antybiotyków, konserwantów i spulchniaczy nie jest obojętna dla naszego zdrowia.

Kotlet schabowy kontra sałata

Dietetycy i lekarze już dawno ustalili, że białka i mikroelementy zawarte w mięsie bez problemu można suplementować w inny sposób. Sposób, który jest bardziej przyjazny zarówno ludziom, jak i zwierzętom oraz środowisku. Jedna z najważniejszych organizacji dietetyków na całym świecie, American Dietetic Association, pozytywnie oceniła wpływ diety wegańskiej i wegetariańskiej na organizm człowieka. Należy tylko pilnować, aby wszystko było dobrze zbilansowane i dostarczane w odpowiednich ilościach.

Nie chodzi tu jednak wyłącznie o propagowanie etycznych aspektów niejedzenia mięsa i nieprzykładanie się do cierpienia zwierząt. Cierpi przede wszystkim nasze zdrowie. Europejczycy jedzą już ponad dwa razy więcej mięsa, niż jest to zalecane przez światowe organy dietetyczne. Nie chodzi o kompletne zaprzestanie jedzenia mięsa, a o jego ograniczenie i przyłożenie uwagi do jakości kupowanych produktów.

Kotlet schabowy zmienia klimat

Zakłady mięsne i mleczarskie w zatrważający sposób przyczyniają się również do ocieplenia klimatu. Miliardy owiec, krów, świń i kurczaków produkuje ogromną ilość szkodliwego dla środowiska dwutlenku węgla. Przyczynia się do tego zarówno ich oddychanie, jak i eksploatowanie przez nich gruntów oraz gazy powstałe w wyniku działania ich układów trawiennych.

Naukowcy biją na alarm – na zmiany sposobu żywienia mamy tylko nieco ponad 30 lat. Nie jest to dużo, biorąc pod uwagę skalę problemu i głęboko zakorzenione sposoby żywienia wśród niektórych grup wiekowych i środowisk. Do 2050 roku bezwzględnie musimy zmienić swoje nawyki, w przeciwnym razie nasza planeta będzie w opłakanym stanie. Taki termin ustalił Instytutu Rolnictwa i Polityki Handlowej oraz fundacja Rural Investment Support For Europe (RISE). To te dwie organizacje podjęły się badań nad tym tematem.

Na tę chwilę największą odpowiedzialność za obecny stan rzeczy ponosi Unia Europejska, Chiny, Stany Zjednoczone, Kanada, Brazylia, Argentyna, Australia i Nowa Zelandia. Kraje te stanowią ponad 60 procent światowej produkcji mięsa i produktów pochodzenia mlecznego.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Aleksander Kwaśniewski: Już nie piję wódki!
  2. Michał Żebrowski grał w Ogniem i Mieczem. Ale mało kto zna historię jego żony
  3. Co on robi? Ziobro chce karać prawników i nauczycieli za uczenie o Konstytucji

Ciężko chore gwiazdy. Zmagają się z okropną chorobą każdego dnia


Kuchenne rewolucje: Te lokale zostały zamknięte po wizycie Magdy Gessler!

Zobacz również