To był widok jak z filmów akcji z najwyższej półki. Kiedy około godziny 5:00 w nocy ze środy na czwartek świętokrzyscy policjanci próbowali zatrzymać samochód do kontroli, jego kierowca wcisnął gaz do dechy. Mundurowi długo się nie zastanawiając, pognali za uciekinierami. To, co działo się przez kolejne minuty, było jak koszmar.

Kierujący hondą mężczyzna nie zatrzymał się podczas kontroli w województwie świętokrzyskim. Mężczyzna wcisnął na widok policjantów gaz do dechy i pognał w kierunku Tarnobrzegu na Podkarpaciu. Funkcjonariusze rzucili się w pogoń za oddalającym się kierowcą.

Mundurowi mimo prób staranowania hondy, nie dawali rady w żaden sposób zatrzymać auta. Skontaktowali się więc z tarnobrzeską policją, by ująć sprawcę. Tamtejsi policjanci na ulicy warszawskiej utworzyli blokadę z dwóch radiowozów, która miała zatrzymać pędzącą hondę.

ZOBACZ TAKŻE: Bijatyka pod parlamentem! Policjanci „dostali wpie*dol”

Koszmar z samego rana

Kierowca postanowił zaatakować policjantów i z całym impetem wjechał w radiowozy. Choć honda się zatrzymała, to nie był koniec pościgu. Wówczas z auta wysiadło dwóch mężczyzn i zaczęli uciekać. Szybko jednak zostali zatrzymani.

– Byli to dwaj mieszkańcy powiatu kieleckiego, 27- i 25-latek. Według naszych ustaleń prowadził starszy z nich, człowiek notowany i poszukiwany w związku ze sprawą włamań – mówią tarnobrzescy policjanci.

W tym desperackim i szaleńczym ataku na radiowóz ucierpiało czterech policjantów, którzy natychmiast zostali poddani opiece medycznej. Natomiast w samochodzie, którym uciekali kierowca i pasażer, znalezione zostały pieniądze w bilonie i łom. Najprawdopodobniej dwójka uciekała przed policją, gdyż byli świeżo po przestępczej akcji. Teraz sprawą zajmie się prokuratura.

ZOBACZ TAKŻE: Odnaleziono niewybuch na Okęciu. Policja i saperzy w gotowości

źródło: echodnia.eu

Wiedziałeś, że te gwiazdy mają polskie korzenie?!


Te MEMY najlepiej podsumowują 2 lata rządów PiS!

...

Zobacz również