Koszmar Villas wyszedł na jaw po latach. To ONI ją zniszczyli

Koszmar Villas wyszedł na jaw po latach. To ONI ją zniszczyli

Od śmierci wielkiej divy polskiej sceny muzycznej, Violetty Villas minęło już ponad 6 lat, to teraz na jaw wychodzą nowe fakty. To ONI ją zniszczyli, nie mieli nad gwiazdą litości.

Od śmierci gwiazdy mijają lata, a wciąż jej fani nie mogą się z tym pogodzić. Teraz wiemy, kto ją zniszczył. ZOBACZ TAKŻE: Wypadek kolumny premiera Kanady. Ucierpiało dziecko

Koszmar Villas wyszedł na jaw

Na światło dziennie wyszły nowe fakty z życia Violetty Villas. Opowiada o tym jej syn, Krzysztof Gospodarek. Nie ma wątpliwości, że jego mamę zniszczyła... ubecja! Wszystko zaczęło się w 1972 r., kiedy wrócili z Las Vegas do Polski. Piosenkarka była wtedy u szczytu sławy, występowała na światowych scenach i chciała te światowe standardy zaprezentować we własnym kraju. Niestety, jej wizja nie zgrywała się z głoszoną przez władzę propagandą. - Zaczęto z niej szydzić. W recenzjach pisano, że kreuje się na Amerykankę i że zapomniała, jak mówić po polsku. Mówiono, że nie ma urody, rozumu, stylu. Pisano: wieśniaczka, która liznęła trochę świata, garkotłuk, bezguście - opowiada Gospodarek. ZOBACZ TAKŻE: Martwi nastolatkowie w samochodzie, dziwne okoliczności

Ubecy nie dawali jej żyć

Mamę zaczęli nachodzić ubecy. Myślę, że to był początek jej depresji. (...) Zaczęła nadużywać różnego rodzaju leków uspokajających i alkoholu. Pyta pani, czy mama podpisała zobowiązanie o współpracy? Nie mam pewności, że to jej podpis. Chcę zaznaczyć, że mama pragnęła trzymać się jak najdalej od polityki - opowiada syn artystki. Wtedy jej utwory przestały być grane. Piosenkarka myślała, że wszystko przez to, że nie współpracuje ze służbami tak, jak oni chcą. Jednak najpewniej chodziło o to, że zwyczajnie kojarzyła się z sukcesem w Stanach. ZOBACZ TAKŻE: Wstrząsające słowa Małysza. Stoch przeżyje koszmar

Artystka przegrała tę walkę

Nie wpisywała się w wizerunek gwiazd socjalistycznych w Polsce. Dla mamy brak jej utworów w telewizji i w radiu to było tak, jakby przestała istnieć jako człowiek - wspomina syn artystki. Mimo iż Villas próbowała zerwać z nałogiem, nie udało się jej. Zmarła skłócona z całym światem, pozostając pod wpływem swojej opiekunki Elżbiety Budzyńskiej w swoim domu w Lewinie Kłodzkim. Źródło: se.pl Następny artykuł