Wezwała policję, bo kościół złamał zasady reżimu sanitarnego
pxhere CC0 Domena publiczna
Irmina Jach - 11 Stycznia 2021

Zadzwoniła po policję, bo w kościele złamano obostrzenia. Odpowiedź dyspozytorki powaliła ją

Mieszkanka Rzeszowa zauważyła, że w dniu święta Trzech Króli w kościele przebywa znacznie więcej osób niż przewidują zasady reżimu sanitarnego. Postanowiła niezwłocznie poinformować o fakcie organy ścigania. Niestety, dyspozytorka zlekceważyła jej zgłoszenie.

Do kontrowersyjnego zdarzenia doszło w kaplicy bł. ks. Jana Balickiego przy ulicy Skrajnej w Rzeszowie. Mimo że na drzwiach obiektu sakralnego pojawiła się kartka informująca o limicie wiernych, mieszkanka Rzeszowa, która przybyła na nabożeństwo, zobaczyła, że w środku znajduje się nie 13, a 70 osób.

Wezwała policję, bo kościół złamał zasady reżimu sanitarnego

- Widać było, że ci, którzy spóźnili się na mszę, po otwarciu drzwi wejściowych zaglądali do środka, po czym decydowali się nie wchodzić do wewnątrz. I pewnie dałabym sobie spokój, ale to nie był pierwszy raz, podczas niedzielnych mszy było podobnie - relacjonuje pani Agnieszka, która zgłosiła sprawę na policję.

- Zgłosiły się służby spod numeru 112. Pani dyspozytorka wypytała mnie, co ja tam robię, dlaczego się tam znalazłam. Takie „halo” jest w całym świecie, że wirus, że śmierć, więc niepokoiło mnie to, co się tu dzieje. Czekałam na jakąś interwencję policji, do końca mszy czekałam, nikt się nie pojawił, ludzie po nabożeństwie spokojnie się rozeszli - dodaje mieszkanka Rzeszowa.

Kobieta postanowiła powiadomić o sprawie również sanepid. Napisała wiadomość e-mail do konkretnej stacji epidemiologicznej. Niestety, nie doczekała się żadnej informacji zwrotnej. Pani Agnieszka nie kryje rozżalenia, że służby odpowiedzialne za przestrzeganie prawa nie przejmują się egzekwowaniem przepisów.

Dziennikarz DF zatrudnił się w szpitalu na Narodowym. Ujawnił, co się wyrabia za zamkniętymi drzwiamiDziennikarz DF zatrudnił się w szpitalu na Narodowym. Ujawnił, co się wyrabia za zamkniętymi drzwiamiCzytaj dalej

Parafia pod wezwaniem św. Józefa w Rzeszowie już w marcu zapraszała na wielkopostne nabożeństwa. Wielu księży lekceważy zalecenia GIS. Kuria tłumaczy, że nie jest w stanie zainterweniować w przypadku wszystkich incydentów.

- Zawsze, kiedy obostrzenia przeciwepidemiczne wchodziły w życie, kuria nie poprzestawała na tym, że proboszczowie mają się o nich dowiadywać z mediów, tylko wysyłała zawiadomienia o nowych regulacjach prawnych, z prośbą o ich przestrzeganie - podkreśla rzecznik rzeszowskiej Kurii Diecezjalnej, ksiądz Tomasz Nowak.

- Z początkiem epidemii stosowali się niekiedy, nawet bardzo rygorystycznie, bo dochodziło do takich sytuacji, że księża zapobiegawczo wręcz zamykali świątynie, na przykład w okresie Triduum Paschalnego. W drugim okresie epidemii bardziej postanowiono na odpowiedzialność i roztropność samych wiernych. Co nie zmienia faktu, że biskup diecezjalny, przy okazji wprowadzania nowych przepisów, zawsze przypomina, by przestrzegać rozporządzeń państwowych - dodał.

Proboszcz rzeszowskiego kościoła postanowił zaoferować parafianom alternatywne rozwiązanie. Na kartce powieszonej na drzwiach kaplicy pojawiło się zaproszenie do wspólnej modlitwy za pośrednictwem transmisji internetowej.

Niestety, większość wiernych nie zastosowała się do zaleceń epidemiologicznych i postanowiło wybrać znacznie mniej bezpieczne, stacjonarne uczestnictwo w nabożeństwie. Uważacie, że policja powinna interweniować, gdy w kościele znajduje się zbyt wiele osób?

Artykuły polecane przez redakcję Pikio:

Krystyna Janda mieszka w pałacu jak z bajki. Trudno uwierzyć w jakich pławi się luksusachKrystyna Janda mieszka w pałacu jak z bajki. Trudno uwierzyć, w jakich pławi się luksusachCzytaj dalej

Źródło: Onet/Nowiny24.pl

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News