15 sierpnia to także święto Wojska Polskiego.

Należy podwoić wydatki na armię, ale nie można płacić żadnych składek emerytalnych za żołnierzy.

Emerytury mundurowych budzą zrozumiałą niechęć społeczeństwa. Bo jak to jest? Ludzie idą do wojska. OK. Biorą jakiś tam żołd, po czym po 15 latach służby przechodzą na emeryturę – a potem mogą spokojnie nadal pracować, odbierając tę emeryturę.

Jest to usprawiedliwione tym, że żołnierze pełnią służbę z bronią i są narażeni na utratę życia. W normalnym kraju ten argument ma znaczenie!

Tyle że w normalnym kraju ludziom pracującym z narażeniem życia po prostu płaci się wysoki żołd – i tyle. Niestety, komuniści wpadli na pomysł pożyczania od żołnierzy pieniędzy: płaci się im niski żołd, a za to obiecuje wysoką emeryturę… i tę emeryturę za PRL płacimy teraz my!

Oczywiście płacić te emerytury trzeba, bo się obiecało, a pacta sunt servanda. To znaczy: obietnic składanych innym III RP często nie dotrzymuje – ale z wojskiem lepiej nie ryzykować… Dla nas to nie jest problem. Trzeba dotrzymać – i basta. Problem w tym, żeby od dziś nowemu zaciągowi nie obiecywać gruszek na wierzbie, tylko po prostu uczciwie płacić.

Najważniejsze jednak, że jeśli płacimy przyzwoity żołd, to do wojska zaciągają się ludzie chcący mieć pieniądze, a nie „myślący o przyszłości”. Zaciągną się ludzie odważni, wręcz ryzykanci – podczas gdy obecnie mamy generałów-kunktatorów, bo 20 i 30 lat temu do wojska zapisywali się kunktatorzy. Nie myślący o przyjemności powojowania i postrzelania sobie – lecz o emeryturze. I to właśnie tłumaczy zachowanie się większości żołnierzy.

Janusz Korwin-Mikke

...

Zobacz również