Nieznany mi osobiście p. Mateusz Kijowski wraz z kilkoma wspólnikami wezwali do tego, by 13 grudnia wyjść na ulice i obalić ten przebrzydły „Rząd” PiS. Jest to bardzo atrakcyjna propozycja. Wymaga jednak kilku drobnych uzupełnień.

Przede wszystkim: kto miałby ten „Rząd” obalać? Rządy z ulicy obalają ludzie, którzy nie mają nic do stracenia prócz kajdan – jak to ujął klasyk. Tymczasem my wszyscy mamy sporo do stracenia. Natomiast ci, co mieli mało do stracenia, teraz mają do stracenia 500 plus…

Więc p. Kijowski nie ma co liczyć na ulicę.

Jednak drugi punkt jest ważniejszy: kto miałby rządzić po obaleniu tego przebrzydłego „Rządu”?

Obawiam się, że za plecami p. Kijowskiego stoją ludzie, którzy chcieliby rządzić jak przedtem – czyli rozkradać Polskę. Dlatego nie ma ta idea mojego poparcia. Ja, owszem: zgadzam się, że ten PiS-owski „Rząd” jest okropny. Zgadzam się, że szkodzi krajowi.

Gdyby więc kilku generałów poszło śladami śp. gen. Augusta Pinocheta i zrobiło zamach jak w Chile, internując polityków z PO, PiS, PSL, SLD – to ludzie podskoczyliby z radości i obdarzyli wojskowych zaufaniem.

Janusz Korwin Mikke

...

Zobacz również