Siedmiu pracowników jednej z konińskich poczt trafiło do szpitala, po tym jak ewakuowano cały budynek z uwagi na rozprzestrzeniającą się w środku toksyczną substancję zawartą w torbach z listami. Przybyli na miejsce strażacy i policjanci rozpoczęli śledztwo, które wyjaśni przyczyny zajścia.

W piątek rano, podczas pracy w jednej z konińskich poczt, pracownicy segregujący listy zaczęli czuć w powietrzu gryzący zapach. Był on tak mocny, że było czuć szczypanie w gardle i nosie.

Wezwana na miejsce policja i strażacy rozpoczęli poszukiwania źródła rozprzestrzeniającej się zapachu. Podejrzewa się, że ktoś umyślnie próbował otruć pracowników, umieszczając w listach toksyczną substancję. Teraz każdy list z osobna jest sprawdzany przez grupę chemiczną.

 – Nie znaleźliśmy żadnej cieczy, pyłu, ani innej substancji. Jesteśmy na etapie poszukiwania przedmiotu zagrożenia. Możemy się ukierunkować na zagrożenie chemiczne, ale na wnioski jest za wcześnie – powiedział lokalnym mediom rzecznik Straży Pożarnej w Koninie.

W wyniku zdarzenia, siedmiu z 32 pracowników poczty, którzy czuli się najgorzej, trafiło na obserwację do szpitala.

 – Zostaną oni kompleksowo przebadani i będą do czasu ustalenia przyczyny, bądź wykrycia pierwiastka, który to spowodował – poinformował z kolei dyrektor szpitala w Koninie.

Na chwilę obecną policja nie podaje żadnych informacji, które naświetliłyby motywy oraz samego sprawcę wydarzeń w konińskiej poczcie.

https://www.youtube.com/watch?v=3x4npJrThyo

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu:

bh, źródło: lm.pl

...

Zobacz również