Trudno ocenić, o czym myślał Andrzej Duda, kiedy składał w Senacie wniosek o przeprowadzenie referendum konstytucyjnego. Spekulacji odnośnie do jego motywacji pojawiło się multum. Pokładający mniejsze nadzieje w przebiegłości Jarosława Kaczyńskiego publicyści ogłaszali wybicie się prezydenta na niezależność. Ci bardziej doceniający zdolności przywódcze prezesa, zakładali z kolei że referendum jest ukartowaną zagrywką, która, w zależności od stopnia dedukcji może przynieść różne skutki: od zamontowania w konstytucji rozwiązań PiS-u, przez celowe, fasadowe skonfliktowanie prezydenta z władzą ustawodawczą, aż po pogrążenie wizerunkowe Platformy Obywatelskiej. I niestety, po raz kolejny, władzy z pewnością udało się to ostatnie.

Choć wielu oponentów PiS-u umniejsza rolę, jaką w kształtowaniu opinii publicznej i nastrojów politycznych odgrywa TVP, nazywając jej odbiorców “koneserami”, polecam obejrzenie ostatniego wydania “Wiadomości”. Przekaz ostatniego wydania serwisu był równie absurdalny co zawsze – to PO została oskarżona o utopienie pomysłu referendum.

Nieścisłość, tudzież fałszywość tej informacji rozszyfrować można dzięki prostej matematyce. Aby inicjatywa przeszła ten krok procesu legislacyjnego potrzebna była większość bezwzględna, czyli zgoda 47 z 92 obecnych podczas głosowania senatorów. Wszyscy zasiadający w Izbie Wyższej z ramienia PO byli przeciw, 9 z ramienia PiS wraz ze Stanisławem Kogutem zagłosowało za, a 50 wstrzymało się od głosu. Ostatnia, wymieniona grupa to senatorowie PiS.

Założę się, że pasek i tekst na prompter do wczorajszych “Wiadomości”, oskarżających PO o odrzucenie pomysłu Andrzeja Dudy, były gotowe do emisji jeszcze przed głosowaniem w Senacie. Centrala nie musiała obstawiać, jakie będą jego wyniki. Co najwyżej, jaka dokładnie będzie frekwencja.

Sprytne, prawda? Część opozycyjnych dziennikarzy po raz kolejny zapluwa się ze złości oglądając TVP, jednocześnie nieśmiało rozwodząc się nad sprytem PiS-u. Jak w bajce o wilku i zającu. “Cholerne pisiory, następnym razem wam się nie upiecze”.

To nie Andrzej Duda przegrał sprawę referendum

Z mojej perspektywy głosowanie nad referendum było kolejnym kamieniem, podłożonym pod polityczny krajobraz Polski, w którym przebiegły PiS walczy z fajtłapowatą PO. Uwierzcie mi, to nie tak, że Schetyna spotka kiedyś wyborców PiS (przecież się plebsu obywatelsko brzydzi) i zdemaskuje propagandową TVP. Wskaże palcem i powie, hej, widzicie jak was zmanipulowali? Niestety, ostatniego przekazu “Wiadomości” już się nie cofnie. Z kolei te osoby, które pozostają świadome metody, jakiej używa Telewizja Polska, będą miały używanie z furii Platformy, która nie potrafi przeprowadzić żadnego, najdyskretniejszego ataku prewencyjnego.

Wyobraźcie sobie teraz, co by się stało, gdyby tych 30 senatorów PO zagłosowało za referendum. Zachowaliby się tak samo zmyślnie jak część polityków PiS, podczas debaty nad projektem liberalizującym prawo aborcyjne. Dla przypomnienia – kiedy inicjatywa obywatelska “Ratujmy Kobiety” trafiła pod obrady Sejmu, przeciwko jej odrzuceniu (czyli za przyjęciem) głosowali czołowi politycy PiS. Część z nich stwierdziła później, że nie zrozumiała podwójnej negacji, choć trudno uwierzyć tym tłumaczeniom. Ostatecznie projekt przepadł a wina za to, w pełni słusznie, spadła na nieobecnych posłów i posłanki PO oraz Nowoczesnej.

Platforma zrezygnowała z ruchu prewencyjnego. A szkoda

Przekaz medialny po głosowaniu był jednoznaczny. PO po raz kolejny zawaliła sprawę a PiS, przewidując jej plany, pokusił się o oddanie kilku głosów za projektem w ramach mitycznego “pakietu demokratycznego”.

Nic nie przeszkadzało więc PO w uprzedzeniu PiS-u podczas ostatniego głosowania w senacie. Wyobraźcie sobie konsternację polityków obozu rządzącego, gdyby to na nich spadła pełna odpowiedzialność za załatwienie swojego prezydenta. Wizerunkowo PO wygrzebałaby się z tego bez problemu. A to sugerując, że wspiera niezależność prezydenta, a to zwykłym promowaniem demokracji bezpośredniej. Z resztą, sorry, ale ostatnie głosowanie na pewno nie dało jej żadnych punktów za “działanie w zgodzie z sumieniem” bo o posiadanie takowego chyba nikt jej polityków nie osądza.

W ten oto sposób PO straciła kolejną okazję na pokazanie choć krzty przebiegłości czy umiejętności taktycznych, o których nadrzędnej roli w polityce tak skrajnie technokratyczna i elitarystyczna partia powinna wiedzieć. A tak Schetyna krzyknąć może jedynie: “jeszcze cię dorwę Kaczyński”, a następnie pogrążyć się w dalszym szukaniu synonimów słowa “demokracja” przy planowaniu nadchodzącej kampanii.

Michalina Kobla: Kierowniczka zmiany w newsroomie i dziale wideo Pikio.pl. Prywatnie socjaldemokratka o lewicowych poglądach.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Kobla: 500 plus było testem na moralność. Przeciwnicy PiS go nie zdali
  2. Kossela: O tolerancji słów kilka. Coś, co powinno być oczywiste, a nie jest
  3. Odyniec: Nie ma wolności bez… dostępu do broni?

Agata Duda ma swoje sekrety. 10 faktów z jej życia, którymi się nie chwali [ZDJĘCIA]

Dzieci Wałęsy: Na kogo wyrosły i co osiągnęły [ZDJĘCIA]

Zobacz również