Usłyszała, że ma nieuleczalną chorobę i poczuła ulgę. Było to lepsze niż koszmar, który trwał 16 lat

Usłyszała, że ma nieuleczalną chorobę i poczuła ulgę. Było to lepsze niż koszmar, który trwał 16 lat Źródło: fot. pexels.com

Kobieta z niewielkiej miejscowości przez ponad 15 lat nie mogła zostać zdiagnozowana. Kiedy dowiedziała się, że cierpi na nieuleczalną chorobę poczuła ulgę. Było to lepsze od koszmaru, który przechodziła przez ponad dekadę.

Pani Bogumiła przez lata pracowała jako nauczycielka w przedszkolu i bardzo kochała swoją pracę. Niestety w 2000 roku pojawiły się u niej objawy nieuleczalnej choroby, która nie została zdiagnozowana przez kolejne 15 lat, mimo że były one wręcz książkowe. Kobieta uskarżała się na bóle włosów, paraliż połowy twarzy, a także problemy ze wzrokiem.

Pierwszą diagnozą z wielu, które pani Bogumiła usłyszała, był półpasiec i postawił ją lekarz rodzinny z niewielkiej miejscowości na pomorzu, skąd kobieta pochodzi. Laryngolog szybko jednak wykluczył tę możliwość. O dziwo wszystkie objawy przeszły same i przez pewien czas w ogóle nie dawały o sobie znać. Niestety, kiedy powróciły, było jeszcze gorzej.

Kobieta czekała na diagnozę ponad 15 lat

Podczas nawrotu choroby pani Bogumiła miała już sparaliżowaną całą połowę ciała. Kobieta nie miała władzy od pasa w dół, a według kolejnych lekarzy, winne było zapalenie korzonków. Przypisane jej zostały bardzo bolesne zastrzyki, które niestety nie pomogły, więc zdecydowano się na podanie silniejszego leku. Ten również nie przyniósł żadnych efektów, a po pewnym czasie objawy znowu zanikły.

 - W 2003 roku urodziłam drugie dziecko, syna. Po urlopie macierzyńskim wróciłam do pracy. I po dwóch tygodniach sparaliżowało mnie od pasa w dół. Obie nogi mi zdrętwiały i czułam ogromny ból. Nie mogłam chodzić. Lekarz rodzinny stwierdził, że to zapalenie korzonków - wspomina pani Bogumiła.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Tajemnicza choroba co rusz pojawiała się z coraz silniejszymi objawami i po pewnym czasie znikała. Doszło nawet do tego, że pani Bogumiła nie mogła sama chodzić i słabła z każdym kolejnym dniem. Lekarze nadal diagnozowali u niej takie choroby jak chociażby rwa kulszowa, czy też zwykłe przewianie.

Dramat trwał 15 lat, aż w końcu któryś z lekarzy wpadł na pomysł, aby zrobić rezonans magnetyczny głowy i odcinka szyjnego kobiety. W wynikach badania opisano niedużego oponiaka oraz podejrzenie SM, czyli stwardnienia rozsianego.

Dzisiaj grzeje: 1. Wysadzili szczeniakowi pysk, wkładając do niego petardy. Weterynarze się nie poddali, jego nowy wygląd robi wrażenie
2. Rozrywające serce sceny na pogrzebie Piotra Woźniaka-Staraka. Żałobnicy odprawili poruszający rytuał

Po skierowaniu do szpitala, diagnoza się potwierdziła i pani Bogumiła dowiedziała się, że cierpi na nieuleczalną chorobę i niestety jest już za późno na wczesne leczenie, a to wszystko przez lekarzy, którzy mieli przed sobą praktycznie książkowe objawy stwardnienia rozsianego, a mimo to nie potrafili go zdiagnozować.

Mimo to, pani Bogumiła, gdy usłyszała diagnozę, poczuła pewną ulgę. Wiedziała, że w końcu jej koszmar trwający kilkanaście lat się skończył i nareszcie może rozpocząć odpowiednią terapię, bez słuchania kolejnych, błędnych diagnoz.

 - Potem powiedziała mi, że jest zdziwiona, że żaden z lekarzy nie podejrzewał wcześniej, że mogę mieć SM, bo moje objawy były wręcz książkowe. Kazała mi też od razu po powrocie do domu zmienić lekarza rodzinnego - dodaje.

Najlepsze newsy dnia:  

  1. Masz żonę lub męża? To Ci nie pomoże. Nadchodzi nowy podatek
  2. Mama pana młodego na weselu była głodna, więc skosztowała pachnącego dania. Chwilę później już nie żyła
  3. Mama zostawiła córkę pod opieką ojca. Zamontowała ukrytą kamerę, po obejrzeniu nagrania łzy popłynęły jej po policzkach
  4. Przypadkiem nagrała psa, który zobaczył, że niemowlę ma rozkopany kocyk. Zwierzak zareagował mistrzowsko
  5. Kobieta przez 27 minut była w stanie śmierci klinicznej. Odzyskała przytomność i natychmiast poprosiła o kartkę papieru

źródło: Onet

Następny artykuł