Ranna kobieta czekała na pomoc, zamiast tego została jeszcze bardziej skatowana. Dramat we wrocławskim szpitalu

Ranna kobieta czekała na pomoc, zamiast tego została jeszcze bardziej skatowana. Dramat we wrocławskim szpitalu Źródło: Pixabay/ vitalworks

Kobieta była ranna, potrzebowała pomocy. Podeszła do mężczyzny, by o nią poprosić. Ten zareagował w szokujący sposób - zamiast wesprzeć ranną, zaatakował ją. Najbardziej wstrząsa fakt, że był on ratownikiem medycznym, a rzecz wydarzyła się w szpitalu.

Kobieta została przywieziona na Szpitalny Oddział Ratunkowy z rozbitą głową. Na pewno nie spodziewała się, że zamiast medycznej pomocy, zostanie potraktowana kopniakami przez pracownika szpitala. Trudno sobie nawet wyobrazić takie sceny, ale doszło do nich we wrocławskim szpitalu im. Marciniaka. Dodatkowo dziwi fakt, że szefostwo placówki niespecjalnie zainteresowało się zachowaniem członka swojej załogi.

Kobieta zaatakowana w szpitalu. Przez ratownika

Agata P. podzieliła się swoją szokującą historią z "Super Expressem". Na SOR trafiła z rozbitą głową, czuła się źle, dlatego, podczas oczekiwania na badania, podeszła do ratownika medycznego. Kobieta zapewnia, że jej zachowanie nie było w żaden sposób agresywne, czego nie można powiedzieć o reakcji Tomasza Ł. Ratownik zaczął kopać pacjentkę.

W czasie, gdy mężczyzna zadawał swoje ciosy, na miejscu znajdowali się inni ludzie, w tym policjanci. Nikt jednak nie zareagował.

 - Potrzebowałam tam pomocy. A zostałam brutalnie zaatakowana przez kogoś, kto przecież powinien ratować ludzi, nie ich bić - relacjonuje wstrząśnięta kobieta.

Reakcja przełożonych? Niespecjalnie zainteresowani sprawą

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Jeżeli Anna P. spodziewała się, że przynajmniej władze wrocławskiego szpitala zareagują odpowiednio do sytuacji, srogo się zawiodła. Przełożeni brutalnego ratownika zostali poinformowani o wszystkim od razu po zajściu. Najwyraźniej szokujące sceny z SOR-u nie zrobiły na nich wrażenia, ponieważ Tomasz Ł. z początku nie poniósł żadnych poważnych konsekwencji. Nie zawieszono go, nie odsunięto od pracy z pacjentami. 

Wobec ratownika wszczęto co prawda postępowanie wyjaśniające, lecz jego efektem było zaledwie udzielenie agresywnemu pracownikowi nagany. O zajściu nie poinformowano prokuratury - dyrekcja placówki naprawiła to niedopatrzenie  dopiero, gdy "Super Express" wystosował oficjalne zapytanie.

Dzisiaj grzeje: 1. Większość osób pominęła ten szczegół z pogrzebu Piotra Staraka. Żałobników połączył tajemniczy rytuał
2. Znany aktor miał straszny wypadek. Jego auto wypadło z drogi, jest w ciężkim stanie

Obecnie Tomasz Ł. przebywa na zwolnieniu chorobowym, po zakończeniu którego ma zostać zwolniony. Możliwe, że to nie będzie jedyna konsekwencja, jakiej doczeka się ratownik. Grożą mu nawet trzy lata więzienia - prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie pobicia.

 

  1. Niespodziewany zwrot wydarzeń ws. 500 plus. Młode matki znalazły sposób, żeby masowo pomnażać pieniądze
  2. Przez 10 lat nie prała poduszki. Gdy pewnego dnia spojrzała w lustro, chciała krzyczeć
  3. Nastolatek założył się z kolegami. Umarł na ich oczach, makabra w polskim mieście
  4. Ojciec kupił córce pierwsze auto. W schowku znalazł list, jak go przeczytał nie mógł przestać płakać
  5. Przez ten popularny błąd możesz stracić prawo jazdy na 15 lat. Ważne informacje, o których powinno się wiedzieć

Źródło: Super Express

Następny artykuł