Po wczorajszej aferze związanej z akcją reklamową marki Tiger wielu uznało, że to celowy zabieg. Akcja miałaby służyć promocji produktu niesionej siłą kontrowersji. Dziś wydaje się już pewne, że nie o to chodziło.

Napój energetyczny Tiger promowany był w portalach społecznościowych, takich jak Instagram i Twitter za pomocą kontrowersyjnych grafik. Zdjęcia odnosiły się do świąt, dni pamięci i przedstawiały kontrowersyjny komentarz do nich pasujący.

Część użytkowników internetu uznała akcję za „ustawkę”. Firma zapłaciła 500 tysięcy na rzecz weteranów Powstania Warszawskiego, ale za to od wczoraj nie przestaje się o niej mówić. A jak wiadomo „lepiej, jeśli mówią o tobie źle niż wcale”.

Okazuje się, że zarząd producenta napoju, czyli firmy Maspex inaczej widzi tę sytuację. Współwłaściciel marki Tiger udzielił wywiadu dla portalu Weszło.com. Został zapytany, czy cała akcja nie była z góry przyjętym planem promocji.

– Planem? Proszę pana, plan był dawno temu, z ogólnym briefem. I ja też plan zaakceptowałem. Że będzie gra chwilą, że będzie gra kontrowersją. Natomiast między kontrowersją, a tym, co zobaczyłem jest bardzo duża różnica – stwierdził Krzysztof Pawiński, prezes zarządu Maspexu.

Kolejny krok, który poczyniła firma, tym bardziej pokazuje, że promocja przekroczyła granice kontrowersji i przestała służyć założonym celom. Z portali społecznościowych Instagram i Twitter zniknęły treści publikowane przez Tigera. Oba profile zawierają w tej chwili tylko komunikat, że marka rezygnuje z dotychczasowej formy komunikacji internetowej. Wciąż czynny jest profil FB marki, chociaż od 20 godzin nie pojawiła się na nim żadna nowa informacja.

...

Zobacz również

fot. instagram.com/tigerenergydrink/
fot. twitter.com/tigerdrinkpl