Kwestią, która od lat budzi ogromne emocje są wysokie emerytury esbeków i innych komunistycznych funkcjonariuszy. Sprawę tę zakończyć miała tzw. ustawa dezubekizacyjna.

Przeciwnicy ustawy dezubekizacyjnej powoływali się na znaną zasadę lex retro non agit oraz instytucję praw nabytych. Zwolennicy wskazywali natomiast na absurd sytuacji, w której komunistyczny służbista zwalczający Polaków domagających się niepodległości dostaje obecnie więcej niż ci, których pałował. Wydaje się jednak, że żadna z tych grup nie będzie w pełni zadowolona.

ZOBACZ TAKŻE – Morderca ks. Popiełuszki – mimo ustawy dezubekizacyjnej – zachowa swoją emeryturę

Zapowiadana przez sejm dezubekizacja raczej nie zakończy się pełnym sukcesem. I nie chodzi tu tylko o to, że nie obejmie m. in. polityka PiS i byłego prokuratora PRL Stanisława Piotrowicza, którego komuniści odznaczyli za zwalczanie opozycji. Spać spokojnie mogą również żony Kiszczaka i Jaruzelskiego.

(Byli) generałowie stracą co prawda stopnie, jednak ich żony nie stracą wysokich świadczeń od państwa.  Maria Kiszczak i Barbara Jaruzelska otrzymują bowiem od państwa po mężach… renty inwalidzkie. Tych natomiast nie obejmuje słynna ustawa dezubekizacyjna. Jaruzelska dostaje obecnie miesięcznie 5 tysięcy złotych z państwowej kasy, a Kiszczak aż 7,5 tysiąca.

źródło: republika

...

Zobacz również