Nie od dziś wiadomo, że przywódcy totalitarnej Korei Północnej od Kim Ir Sena począwszy, walczą z wszelkimi wpływami świata Zachodu w ich kraju. Wnuk pierwszego dyktatora, Kim Dzong Un, postanowił wziąć się za Boże Narodzenie i chrześcijan je obchodzących.

Dyktator chce, by nikt nie oddawał czci małemu Jezusowi. Zamiast świętowania na jego cześć, Kim Dzon Un wymyślił więc, że jego poddano będą obchodzić inne urodziny – babki dyktatora, Kim Dzong Suk.

Ta urodziła się w 1917 lub w 1919 roku w okresie Bożego Narodzenia właśnie. Suk była pierwszą żoną Kim Ir Sena – dziadka Kim Dzong Una. Babka dyktatora walczyła w antyjapońskich bojówkach komunistycznych. Zmarłą w 1949 roku w nieznanych okolicznościach Suk często nazywano w Korei „matką rewolucji”.

Poza walką z wpływami Zachodu w Korei, walka z chrześcijańskim świętem jest też prywatną walką Kim Dzong Una. Dyktator Korei Północnej nienawidzi bowiem Bożego Narodzenia. Un nie cierpi zwłaszcza choinek, które mimo to nietrudno znaleźć w restauracjach i sklepach w stolicy kraju – Pjongjangu.

Stolica Korei Północnej jest miastem z dużym odsetkiem chrześcijańskich mieszkańców. Jeszcze w latach 50. ubiegłego wieku w Pjongjangu działał biskup, którego jednak usunięto w ramach walki z religią. Od tamtego czasu rokrocznie do więzień wiele osób trafia za swoje wyznanie. Obecnie osadzonych za wyznanie ma być około 70 tys. obywateli KRLD.

pt

...

Zobacz również