Bradley Lowery był małym, wielkim fanem piłki nożnej. W ciągu swojego krótkiego życia zdążył zdobyć wiele sportowych wyróżnień i poznać największe gwiazdy brytyjskiej piłki nożnej. Dziś piłkarze, choć byli gotowi na jego śmierć, pozostają w żałobie.

Bradley był największym fanem piłki nożnej na wyspach. Jego ulubiony klub, którego stał się honorowym członkiem, Sunderland, jest dziś pogrążony w żałobie. Chłopiec zmarł na nerwiaka zarodkowego.

O chorobie syna rodzice dowiedzieli się w 2013 roku, kiedy Bradley miał 2 lata. Na tym etapie życia umieralność wynosi 80%. Rodzice chłopca pragnęli zapewnić mu wszystko, co potrzebne do szczęścia. Założyli stronę internetową, dzięki której można było przekazywać datki na leczenie Bradleya.

Historią chłopca zainteresowało się Premier League. We wrześniu 2016 roku Everton wpłacił 200 tysięcy funtów na wyjazd chłopca na leczenie do Stanów Zjednoczonych. Mimo że sympatię dla chłopca wyrażały wszystkie brytyjskie kluby piłkarskie, Bradley najbliższy kontakt utrzymywał z Jermaine Defoe.

Czułem, że jestem przygotowywany na to od dłuższego czasu – powiedział Defoe.

Piłkarz po raz ostatni widział się z chłopcem jeszcze w tym tygodniu, kiedy ten odwiedził go w szpitalu. Byli bliskimi przyjaciółmi.

Naprawdę nie ma słów, które mogłyby opisać to co czuję. To był cudowny czas dla mnie, bo mogłem go spędzać z Bradem – mówił napastnik.

Bradley miał krótkie ale szczęśliwe życie. Podczas mistrzostw świata wyprowadził reprezentację Anglii na eliminacyjny mecz. Otrzymał miano sportowej osobowości roku Wielkiej Brytanii. W przerwie meczu Sunderlandu z Chelsea strzelił Asmirowi Begoviciowi gola, którego ogłoszono najładniejszym trafieniem kolejki.

fot. Youtube/Sunderland AFC
fot. Youtube/Sunderland AFC

źródło: Fakt

...

Zobacz również