Kazimierz Kutz zniszczony przez nowotwór. Reżyser ujawnia wstrząsającą prawdę

Kazimierz Kutz zniszczony przez nowotwór. Reżyser ujawnia wstrząsającą prawdę

Kazimierz Kutz po długim czasie ujawnił bolesną prawdę o swojej chorobie. Słynny reżyser przez lata walczył z rakiem prostaty. Dziś jego życie nie jest takie samo jak dawniej, choć artysta nie ukrywa, że stara się z niego czerpać garściami.

Kazimierz Kutz jest znanym polskim reżyserem filmowym i teatralnym. Wyreżyserował takie filmy jak "Sól ziemi czarnej", "Perła w koronie" czy "Zawrócony". 89 - latek w latach 2007–2011 był również posłem na Sejm VI kadencji.

Kazimierz Kutz śmiertelnie chory

Słynny reżyser opisał swoją walkę z chorobą nowotworową na łamach "Gazety Wyborczej". Twierdzi, że dzięki rygorystycznej zmianie sposobu życia, udało mu się pokonać raka. - Kwilę sobie radośnie, bo po latach mordęgi z rakiem ostatnie badania kontrolne wykazały, że nie ma po nim śladu, co w ogóle jest niemożliwe, a jednak stało się. Czuję się jak żywy dowcip i zgłaszam swoją gotowość do startu w przestworza. Gdy doszła do mojej świadomości informacja o śmierci mojego raka, zadałem sobie pytanie, czyja to może być zasługa - pisze w felietonie na łamach Gazety Wyborczej Kazimierz Kutz. Niestety, choroba odcisnęła piętno na organizmie reżysera. Teraz prowadzi o wiele łagodniejszy tryb życia. - Poddałem się rygorom i dlatego żyję. Zrezygnowałem z zawodu, wyprowadziłem się z Warszawy na wieś, mam pięć schodów do łóżka, na piętro nie wchodzę, prowadzę spokojny tryb życia, nie upijam się, miesiącami jeździłem na naświetlania i piłem wodę mineralną - pisze Kutz. - Nie chodzę na imprezy, do kina i teatru. Przez ostatnie lata co trzy miesiące poddawałem się badaniom kontrolnym. I mój rak malał, malał, aż wyparował - dodaje. W swoim felietonie ze wzruszeniem wspomina reżysera Krzysztofa Krauzego, który w 2014 roku zmarł na raka. - Kiedy stanąłem przed moim radiologiem, dowiedziałem się od niego, że Krzysztof Krauze odmówił leczenia. Tym samym wydał na siebie wyrok. Nie chciał poddać się nieodzownym rygorom medycznym, a te, których zażądał, były nie do spełnienia. Rozmyślam nad jego życiem i smutno mi. Poznałem go i polubiłem. Bardzo różnił się od swoich kolegów. Był jasną i szlachetną plamą na ich tle. I przeciwwagą do "pasikowszczyzny" swojego pokolenia. Czuł się kontynuatorem Polskiej Szkoły Filmowej. I był nim - napisał reżyser.

Zobacz także:

  1. Nazywano ją pierwszą, polską skandalistką. Dziś nie przypomina siebie
  2. Jaki mu nie wybaczy. Zembaczyński: „Ile on temu dziecku poświęca czasu?”
  3. Sablewska nie wytrzymała. Przez uczestniczkę popłakała się na wizji
Źródło: Gazeta Wyborcza Następny artykuł