Przepychanki Kaczyńskiego z Wałęsą na żywo! Ostra awantura oko w oko przed kamerami

Przepychanki Kaczyńskiego z Wałęsą na żywo! Ostra awantura oko w oko przed kamerami Źródło:

Katastrofa smoleńska miała miejsce 10 kwietnia 2010 roku. Mimo iż od tragicznego zdarzenia minęło już 8,5 roku, to emocje wokół tej sprawy są wciąż żywe. Dziś odbędzie się proces wytoczony przeciwko Lechowi Wałęsie, który swoimi kontrowersyjnymi wpisami na Facebooku obraził uczucia prezesa PiS. Tuż przed wejściem na salę sądową doszło między politykami do słownych przepychanek z obydwu stron.

Katastrofa smoleńska stała się powodem dla którego Lech Wałęsa stanął dziś przed sądem. Przedmiotem sprawy są jego kontrowersyjne słowa, w których obarczał Jarosława Kaczyńskiego winą za katastrofę smoleńską. Wódź Prawa i Sprawiedliwości domaga się przeprosin, sprostowania, a także wpłaty 30 tysięcy złotych na cele społeczne. Były prezydent nie chce na to przystać.

Katastrofa smoleńska ciągle żywa. Przepychanki słowne polityków przed salą sądową

Lech Wałęsa ubrany w koszulkę z napisem KONSTYTUCJA, oświadczył przy obecności dziennikarzy, kamer oraz policjantów, że żałuje iż wziął do swojego rządu braci Kaczyńskich. Co więcej, stwierdził, że dopóki bliźniacy wykonywali jedynie polecenia, to wszystko było dobrze. Gdy jednak zaczęli rządzić samodzielnie, zaczęły dziać się złe rzeczy. Prezes PiS nie był dłużny swojemu oponentowi, na słowa polskiego noblisty zareagował uśmiechem z politowaniem i oświadczył, że nie będzie zniżał się do jego poziomu, który uważa za żenujący. Wałęsa na sali sądowej wyznał, że wszystko co powiedział podtrzymuje. Twierdzi jednocześnie, że nie ma się sobie nic do zarzucenia, ponieważ nie powiedział nic niezgodnego z prawdą. Były prezydent nie chce jednak żyć w niezgodzie. Publicznie oświadczył, że jednocześnie wyraził swoją nadzieję na pojednanie. Prezes Prawa i Sprawiedliwości nie chciał jednak słuchać o żadnym pojednaniu.



DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Jarosław Kaczyński winny katastrofy smoleńskiej

Prezes Prawa i Sprawiedliwości w czerwcu 2017 roku wytoczył Lechowi Wałęsie proces. Uraziły go słowa, które były prezydent umieścił na swoim profilu facebookowym. Wałęsa wysuwa w nich śmiały wniosek, że Jarosław Kaczyński jest odpowiedzialny za tragiczną katastrofę z 2010 roku. - Jarosław Kaczyński podczas lotu samolotu z polską delegacją do Smoleńska, mając świadomość nieodpowiednich warunków pogodowych, kierując się brawurą, wydał polecenie, nakazał lądowanie, czym doprowadził do katastrofy lotniczej w dniu 10 kwietnia 2010 roku - brzmiał wpis. Lech Wałęsa stwierdził dziś, że nie wycofa swoich słów. Chce pojednania, ale jak twierdzi, "najpierw trzeba się przyznać". On sam nie ma się do czego przyzwać. Jarosław Kaczyński również chce się pojednać, jednak warunkiem koniecznym jest wycofanie słów przez Wałęsę. Zapanował prawdziwy impas.



ZOBACZ TAKŻE:
  1. Pawłowicz właśnie oficjalnie się poddała! Kapitulacja rozbawiła Angelę Merkel
  2. SZACUN! Nie dał się przekupić PiS-owi, teraz ZDRADZA ich haniebne metody
  3. Niesamowite słowa ojca Kubicy! Aż trudno w to uwierzyć, coś niewiarygodnego
  4. „Poważny i okrutny atak”. Jasnowidz miał wizję o fali, która uderzy w Polskę. Mówi o ucieczce
  5. Znaki zodiaku, które mają największy problem z ODCHUDZANIEM. Co powinny zrobić?
Następny artykuł