Katarzyna W. zainspirowała policjanta do podobnego zabójstwa? Wstrząsające doniesienia

Katarzyna W. zainspirowała policjanta do podobnego zabójstwa? Wstrząsające doniesienia Źródło: youtube.com bujaka iksinski

Katarzyna W. zabiła swoją półroczną córkę w brutalny sposób. Kiedy zasiadła na sali sądowej, usłyszała wyrok 25 lat pozbawienia wolności. Aktualnie odbywa swoją karę, jednak doniesienia, niejako łączące się z zabójczynią, są niepokojące. Media dowiedziały się, że pewien policjant mógł zainspirować się jej czynami.

Katarzyna W. zabiła swoją córkę 24 stycznia 2012 roku. Jeszcze długo po zdarzeniu trwała przy swojej wersji wydarzeń, że dziecko zostało porwane. Zbadaniem tej sprawy zajął się pewien policjant. Dziś prokuratura twierdzi, że sam zabijając, inspirował się zbrodnią.

Katarzyna W. była niejako jego "idolką"?

Marek G. od samego początku twierdził, że jest niewinny. Podobnie jak Katarzyna W. zeznawał, że żona (podobnie jak mała Madzia) mogła paść ofiarą kompletnie innych osób. Policjant niecałe pół roku później - 7 lipca 2012 roku, zgłosił zaginięcie swojej żony. Od razu odsuwał od siebie jakiekolwiek podejrzenia, mówiąc, że kobieta na pewno uciekła do Niemiec. Tak bardzo starał się, by jego zeznania okazały się prawdziwe, że opracował wszystko - wysłał telefon kobiety do Monachium.

Chodziło mu tylko i wyłącznie o to, żeby telefon wysyłał sygnał właśnie z Niemiec. Miało to uwiarygodnić całą historię - jednak popełnił kluczowy błąd. Pomylił adres hotelu, w którym rzekomo miała przebywać jego żona i przesyłka została zawrócona do Polski. Koperta z telefonem przeleżała na poczcie całe 13 miesięcy, kiedy w końcu trafiła w ręce śledczych. Szybko okazało się, że 3 godziny po zabójstwie telefon logował się w okolicy domu Anny G., potem w okolicach PKP, skąd przesyłka została nadana. Mało tego - w środku koperty oraz na telefonie znaleziono odciski Marka G. 

Sąd Apelacyjny zdecydował się zaostrzyć karę

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Prokuratura jest przekonana, że z racji tego, iż Marek G. miał ogromną wiedzę z zakresu informatyki, wiedział jak pozbyć się ciała i zatrzeć ślady. Pracując przy sprawie m.in. Katarzyny W. wiedział, jakich błędów nie robić, by z miejsca stać się podejrzanym.

- Czekał tylko na odpowiedni moment. Zakupił zaprawę murarską i worki foliowe do wyrównania podjazdu do garażu, ale nikt nie widział, żeby podjazd został zrobiony. Kupił linkę rzekomo do nauki jazdy na rowerze, podczas gdy córka umiała już jeździć - mówił prokurator przed sądem w 2018 roku.

Dzisiaj grzeje: 1. Wyniki sekcji zwłok polityk PiS są wstrząsające. Zwrot w sprawie
2. Sześcioraczki z Tylmanowej otrzymają niemal milion złotych pomocy na leczenie. Spadła na nie fala hejtu

Według śledczych, Marek G. gdzieś wykopał dół, wrzucił do niego ciało w walizce i zalał zaprawą. Do dziś nie trafiono na ślad miejsca, gdzie może spoczywać jego żona. Po przeanalizowaniu dowodów, sąd pierwszej instancji skazał go na 15 lat pozbawienia wolności, z kolei Sąd Apelacyjny w Katowicach zaostrzył tę karę do 25 lat więzienia.

Najlepsze newsy dnia:

  1. Przez lata ignorowała swoje objawy. Teraz walczy o życie
  2. Robert Kubica o włos od wypadku. Groźny incydent na zakręcie (WIDEO)
  3. Królowa życia jest w ciąży! Są jednak też bardzo złe informacje
  4. Już nie tylko 13. i 14. emerytura? Zaskakująca zapowiedź ws. kolejnego dodatku
  5. Gwiazdor tuż przed śmiercią wysłał SMS-a. Jego treść jest porażająca, łzy same płyną do oczu
  6. Bajecznie prosty sposób na gotowanie ziemniaków 4 razy szybciej. Ugotujesz nawet w 5 minut

Źródło: Gazeta Wyborcza

Następny artykuł Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News