Kamil Stoch jest wściekły na siebie. Nie chce się poddawać

Kamil Stoch jest wściekły na siebie. Nie chce się poddawać Źródło: TVP Sport

Kamil Stoch nie ukrywał sportowej złości po dzisiejszym konkursie skoków narciarskich w norweskim Oslo. W zmaganiach drużyn narodowych, Polacy zajęli czwarte miejsce. Nasz lider zapowiada dalszą mobilizację i walkę o zwycięstwo w turnieju Raw Air.

Kamil Stoch przyzwyczaił nas do regularnej walki o najwyższe miejsca. To on jest ostatnim ogniwem w konkursach drużynowych. Wielokrotnie stawiał przysłowiową "kropkę nad i", decydując o wygranej Polaków lub miejscu na podium. Tym większe jest zdziwienie biało-czerwonych po dzisiejszym konkursie drużynowym. Przez problemy ze zmiennym wiatrem w Oslo, odbyła się tylko jedna seria. Polacy zaczęli przeciętnie - po skokach Piotra Żyły i Jakuba Wolnego zajmowaliśmy czwarte miejsce. Znakomita próba trzeciego z Polaków, świeżo upieczonego mistrza świata Dawida Kubackiego (133 metry) wywindowała Polaków na prowadzenie!

Niestety wyniku Kubackiego, nie utrzymał go Kamil Stoch. Mistrz olimpijski i zdobywca Kryształowej Kuli uzyskał jedynie 112 metrów. W ostatecznym rozrachunku Polacy wypadli tuż za podium, kończąc konkurs na najgorszym dla sportowca 4. miejscu.

Kamil Stoch o swoim starcie. Nie ukrywał rozczarowania

Słaby wynik Kamil Stoch wziął sobie mocno do serca. Nie ukrywał zdenerwowania w rozmowie z dziennikarzami.

- Miałem wpływ na to, czy dobrze skoczę. Nie zrobiłem tego i jestem zły na siebie, bo kolejny raz psuję skok w konkursie drużynowym - powiedział Stoch cytowany przez serwis Skijumping.pl.

Słabszą próbę tłumaczył błędem na progu skoczni, co przełożyło się na słaby, krótszy lot. Stoch nie zrzucał winy na organizatorów. Pytany o zasadność przeprowadzenia konkursu w tak loteryjnych warunkach odpowiedział dziennikarzowi dość zaskakująco.

- Ja jestem prostym zawodnikiem i moim zadaniem jest skakać. Trzeba się skoncentrować i liczyć na to, że jak my pojedziemy, wszystko będzie dobrze - powiedział polski skoczek.

Mimo spadku w klasyfikacji Raw Air, cyklu w którym liczą się również próby z kwalifikacji, nie zamierza się poddawać. Historia widziała nie takie zwroty akcji, które dokonywały się zwłaszcza na mamuciej, niełatwej skoczni w Vikersund. 

- Gdybym nie wierzył, musiałbym się spakować i wyjechać do domu. Ja jednak tu zostaję i zamierzam walczyć - dodał Stoch w rozmowie ze Skijumping.pl.

źródło: Skijumping

Następny artykuł