Dramat prezesa PiS. Kaczyński stracił największą radość życia

Dramat prezesa PiS. Kaczyński stracił największą radość życia

Święta za pasem, wydawałoby się więc, że ten magiczny nastrój udzieli się również polskim politykom. Tymczasem okazuje się, że prezes Prawa i Sprawiedliwości stracił największą życiową radość.

Wyniki badań opinii społecznej, zrealizowanych po rekonstrukcji rządu, jednoznacznie wskazały na spektakularne zwycięstwo PiS. Aż 51% ankietowanych zadeklarowało swoje poparcie dla partii rządzącej w przyszłych wyborach. Aura tego fenomenalnego sukcesu udzieliła się niewątpliwie prezesowi partii, który po raz pierwszy od wielu lat pokazał, że potrafi jeszcze żartować. ZOBACZ TAKŻE: Tłum wiwatuje na cześć prezesa. Zgasił ich jednym zdaniem

Euforia prezesa szybko przeradza się w...

Podczas przemówienia Kaczyńskiego z okazji 92. obchodów miesięcznicy katastrofy smoleńskiej, tłum fanów skandował "Jarosław, Jarosław". Zawstydzony prezes podziękował zgromadzonym za wiwaty i oświadczył, że wie, jak ma na imię. Świetny humor dopisywał mu również podczas obrad sejmu, kiedy to przesyłał buziaczki jednej z posłanek. Według medialnych doniesień adresatem tych czułych gestów miała być sama Krystyna Pawłowicz. Wydawałoby się, że nic nie jest w stanie popsuć jego dobrego nastroju. Tymczasem okazuje się, że prezes "dobrej zmiany" ciągle jest atakowany przez byłych współpracowników i działaczy opozycji.

Kaczyński stracił największą przyjemność życia

Choć wydawałoby się, że Kaczyński powinien tryskać radością, ze strony opozycji pojawiają się spekulacje, jakoby Jarosław Kaczyński stracił największą przyjemność życia. Prezes PiS podczas jednego z wywiadów wyznał, że jego największą życiową pasją jest rodeo. Lider "dobrej zmiany" uwielbia oglądać wieczorami, jak zawodnicy ujeżdżają byki. Zdaniem nieoficjalnych źródeł z opozycji, oglądanie tego ekstremalnego sportu nie sprawia już prezesowi aż takiej przyjemności, ponieważ jego głowa zajęta jest większymi problemami. ZOBACZ TAKŻE: To prawdziwy HIT! W sejmie gorąca debata, a Kaczyński czyta… źródło: se.pl Następny artykuł