Jarosław Kaczyński uchodzi za głos partii rządzącej. Wieść niesie, że wywodzący się z jego partii politycy, słuchają każdego jego słowa. Jako dowód posłużyć nam mogło zamieszanie z odbieraniem przyznanych przez rząd Beaty Szydło nagród. Teraz, szlachetna w teorii dyrektywa Kaczyńskiego została jednak w pełni obnażona.

Jarosław Kaczyński uchodzi za osobę decyzyjną nie tylko w partii rządzącej, ale i, co za tym idzie, w całym kraju. To od niego zależą kroki podejmowane przez posiadających większość w Sejmie posłów oraz wywodzących się z PiS ministrów.

Jednym z dowodów na omnipotencję prezesa mogło być zamieszanie z nagrodami dla rządu Beaty Szydło. Kaczyński zapewniał wówczas, że będzie „dużo skromniej”. Wygląda jednak na to, że jego obietnice były jednym wielkim kłamstwem i podczas gdy czołowi politycy pożegnać musieli się z benefitami, osoby zasiadające w Spółkach Skarbu Państwa, szastają pieniędzmi, jakby jutra miało nie być.

Kaczyński okłamał Polaków. Większa skromność była obłudą

Teraz polskie media żyją aferą związaną z KNF. Zarzuty, jakie usłyszał Marek Chrzanowski po rozmowie z właścicielem Getin Noble Banku Leszkiem Czarneckim, odbiły się rykoszetem po całym sektorze publicznym. Jedną z osób, zeznających w sprawie jest prezes Narodowego Banku Polskiego, Adam Glapiński.

To właśnie on od kilku dni pozostaje na świeczniku. Wszystkiemu winne zamieszanie wokół dwóch kobiet z jego bliskiego środowiska. Martyna Wojciechowska i Kamila Sukiennik na stołkach w NBP zarabiają bajońskie sumy, mimo wątpliwych kompetencji. Nawet 65 tys. miesięcznie.

Pierwsza z pań pełni funkcję dyrektorki departamentu komunikacji i promocji NBP, a druga – dyrektorki gabinetu Glapińskiego, oraz członkini rady nadzorczej Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych.

Kariery Wojciechowskiej i Sukiennik nabrały tempa po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość. Trudno wytłumaczyć, z jakiego powodu zarabiają aż tak duże kwoty. Teoretycznie ich wysokość powinna być zależna od odgórnie narzuconych kryteriów. Niech za znamienny posłuży fakt, iż są one wyższe niż suma, jaką inkasował poprzedni szef NBP – Marek Belka.

ZOBACZ TAKŻE: 

  1. Co można kupić za 4 mln zł? Kuriozalny wydatek MON
  2. Złote dzieci PiS. Tak dostaje się pracę w spółkach skarbu państwa
  3. Tadeusz Rydzyk wchodzi do polityki! Co uważają o tym Polacy?

Kierowniczka zmiany i koordynatorka działu wideo Pikio.pl. Studentka etnologii i antropologii kulturowej na UW. Socjaldemokratka.