Scheuring-Wielgus z zaangażowaniem broni psów. Wyszło na jaw, że w 2016 roku oddała 2 swoje psy do schroniska

Scheuring-Wielgus z zaangażowaniem broni psów. Wyszło na jaw, że w 2016 roku oddała 2 swoje psy do schroniska Źródło: screen youtube.com/Onet News

Joanna Scheuring-Wielgus niejednokrotnie zachęcała do pomocy zwierzętom. Media doszły do faktów, które stawiają ją w bardzo negatywnym świetle. Wielbiciele czworonogów będą rozczarowani takim zachowaniem.

Joanna Scheuring-Wielgus startuje w tegorocznych wyborach do europarlamentu z list Wiosny Roberta Biedronia. W 2018 roku polityk apelowała pod schroniskiem w Toruniu, aby ludzie nie strzelali fajerwerkami na Sylwestra oraz aby nie kupować psów jako prezenty. Sama jednak nie zawsze zachowywała się fair. Okazało się, że dwa lata wcześniej sama pozbyła się swoich dwóch pupili.

Joanna Scheuring-Wielgus oddała swoje psy do schroniska

Kandydatka na europarlamentarzystkę wraz ze swoją rodziną opiekowała się dwoma psami, które nazwała Mamba oraz Czarna. Wszystko było dobrze, póki rodzina mieszkała w domku jednorodzinnym z podwórkiem, po którym zwierzaki mogły biegać do woli. Problem pojawił się w momencie, kiedy przyszły problemy ze spłacaniem kredytu.

Wtedy też Joanna Scheuring-Wielgus przeprowadziła się do mieszkania i objawiła się u niej alergia właśnie na psy. Problem okazał się na tyle poważny, że polityk zdecydowała się na oddanie swoich czworonogów do schroniska, pod którym dwa lata później starała się zachęcać ludzi do odpowiedniego traktowania zwierząt. Suczki trafiły do schroniska pod koniec 2016 roku.

 - Miała dom z ogrodem, ale nie było jej stać na spłatę kredytu, więc przeprowadziła się do mieszkania. Chyba po prostu nie chciało jej się nimi zajmować - stwierdził informator "Faktu" z otoczenia Joanny Scheuring-Wielgus.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Sama kandydatka na europarlamentarzystkę nie ukrywa tego faktu ze swojego życia, jednak na pytania o powód podjęcia takiej, a nie innej decyzji zasłania się swoją alergią oraz faktem, że żaden z jej znajomych nie chciał wziąć do siebie "kundli". Natomiast na samych papierach sporządzonych podczas oddawania czworonogów widnieje podpis jej męża.

 - Musieliśmy oddać psy, bo mam alergię... Kundli nikt ze znajomych nie chciał - stwierdziła Scheuring-Wielgus w rozmowie z "Faktem".

Padały również pytania o to, czy łatwo jej było podjąć taką decyzję, jednak Scheuring-Wielgus w swojej odpowiedzi stwierdziła, że przecież nie porzuciła swoich czworonogów w lesie. Zapewniała również, że dokonywała wpłat na rzecz schroniska, jednak te pieniądze raczej nie były istotne dla jej psów, których się pozbyła. Na szczęście obie suczki trafiły do adopcji i teraz są szczęśliwe ze swoimi nowymi rodzinami.

  1. Czy kot potrafi wyczuć RAKA? Oto jak się wtedy zachowuje, to szokujące
  2. Danuta Stenka pokazała MĘŻA! Są razem 19 lat: "Wygrałam go na loterii"
  3. Biedronka i Lidl mogą się zwijać? Na polski rynek wchodzi gigant, w którym produkty są o wiele, wiele tańsze
  4. Wszyscy patrzyli tylko na jej krocze. Dominika Gwit wrzuciła lżejszy ciuszek i zaczęła tańczyć (FOTO)
  5. Policja wjechała na plan "Kuchennych Rewolucji". Cztery osoby powalone na ziemię i skute kajdanami
  6. Nie żyje Jan Guz, ogromna tragedia. TVN przekazał informacje z ostatniej chwili

Źródło: Fakt

Następny artykuł
0 Skomentuj

Który Mikołaj Krawczyk cię urzekł?

Komentarze 0

Ocena artykułu