Katastrofa smoleńska okazała się ogromnym dramatem dla bardzo wielu osób. Niektóre z nich odczuły jej skutki także w pogorszeniu stanu swego zdrowia. Jedną z nich jest 14-latka, nazywana przez Romana Giertycha 97. ofiarą, która, chociaż potrzebuje ogromnej pomocy, wciąż jest upokarzana przez przedstawicieli MON. 

Ojciec dziewczynki pełnił funkcję oficera BOR, który zginął na służbie w Smoleńsku. Wydarzenie to spowodowało ogromną zapaść psychiczną u dziewczynki, która już przed nim rozwijała się z trudem. Obecnie nie jest ona w stanie wykonywać nawet podstawowych czynności, takich jak samodzielne ubranie się, czy jedzenie.

Co w całej sprawie najgorsze, stan nastolatki wciąż się pogarsza. Nie może ona bowiem zacząć funkcjonować w inny sposób przez ciągłą medialną oraz polityczną dyskusję dotyczącą katastrofy. Roman Giertych od 2010 roku zajmuje się więc tą sprawą, aby zapewnić jej dożywotnią rentę, której bardzo potrzebuje.

– To dziecko otrzyma rentę dożywotnią, nie w tym trybie. W trybie administracyjnym. Przepisy wskazują, że będzie dostawała. Osoby w tym stanie otrzymują rentę dożywotnią. Już, koniec – powiedział o sprawie Paweł Dobroczek, przedstawiciel Prokuratorii Generalnej, która reprezentuje MON. Jak się jednak okazuje, świadczenie to wynosi 84 proc. najniższej renty z tytułu niezdolności do pracy – 840 zł.

Roman Giertych zapowiada, że nie zamierza się poddać i będzie walczył o lepszą przyszłość dla 14-latki. Jego relacje z przedstawicielami MON zdają się jednak oraz bardziej komplikować. Resort upokarza dziewczynkę, odmawiając jej pomocy.

Fot. Twitter

Zobacz również

Fot. Facebook

11 teorii spiskowych, które naprawdę dają do myślenia

Zobacz również