Jest szalony plan na uratowanie Mackiewicza! Grupa już powstała

Jest szalony plan na uratowanie Mackiewicza! Grupa już powstała

Wczoraj zakończyła się akcja ratunkowa na Nanga Parbat. Adam Bielecki i Denis Urubko zdołali wyciągnąć z zamieci i przeraźliwego zimna francuską himalaistkę Elisabeth Revol. Niestety nie mogli ruszyć po uwięzionego pod szczytem Polaka. Ojciec wspinacza nie traci jednak wiary i współorganizuje grupę, która ma plan na uratowanie Mackiewicza.

Wiadomość o porzuceniu planów ściągnięcia ze szczytu Nanga Parbat Tomasza Mackiewicza wywołała wściekłość niektórych osób. Pojawił się oskarżenia i żale. Wielu zarzucało ratownikom brak chęci, inny dosłownie obrazili się, że fundusze z internetowej zbiórki na pomoc potrzebującej dwójce sportowców zostały wykorzystane na uratowanie "jakiejś tam Francuzki", a nie Mackiewicza. ZOBACZ TAKŻE: Cała Polska patrzy na Dudę. Zabrał głos ws. Mackiewicza Pomimo że eksperci na czele z koordynującym akcją ratunkową Krzysztofem Wielickim twierdzą, iż Mackiewicz nie miał szans i zapewne już zmarł, są tacy, którzy głęboko wierzą w to, że jest on jeszcze wśród nas i czeka na ratunek. ZOBACZ TAKŻE: Nanga Parbat. Polski himalaista utknął na 7400m, dramatyczna akcja ratunkowa - Tomek potrafi przesiedzieć w jamie w takich warunkach sześć dni [...] Nie wykorzystano wszelkich możliwości technicznych, które istnieją. A trzeba je wykonać, żeby być pewnym, że jest albo tak, albo tak. Na razie jest niedosyt - mówi Witold Mackiewicz.

Plan na uratowanie Mackiewicza

Słowa ojca himalaisty nawiązują do problemów, które miał on poprzednim razem, gdy zdobywał Nanga Parbat. Wtedy to faktycznie przez sześć dni musiał chronić się w szczelinie górskiej, by nie dosięgły go złe warunki pogodowe. ZOBACZ TAKŻE: Adam Bielecki znalazł ciała alpinistów. Tylko dla ludzi o mocnych nerwach Głównym argumentem przeciw jakimkolwiek akcjom jest stan zdrowia, Elisabeth Revol, która ledwo dała radę wyjść na spotkanie ekipie ratunkowej. Z drugiej strony brak potwierdzenia zgonu Mackiewicza. By ratować Polaka powstała specjalna grupa, która w krótkim czasie chce zorganizować jak najefektywniejszą pomoc. Sprawą zainteresowało się MSZ, które odegrało główną rolę w organizacji poprzedniej akcji. Tym razem czasu jest jednak jeszcze mniej, a wspinacze, którzy wyciągnęli Francuzkę, zamierzają teraz zająć się swoim pierwotnym celem, czyli górą K2. Pan Witold nie traci jednak nadziei i twierdzi, że przy wsparciu pozostałych członków zaangażowanej grupy uratowanie Mackiewicza jest możliwe. ZOBACZ TAKŻE: Cała Polska przerażona. KATAKLIZM pędzi w stronę Mackiewicza - Tomek nie został sprawdzony. Uznano, że Revol powiedziała coś i tak jest. A ona nie jest ani lekarką, ani ekspertem. Sama była w złej kondycji i mogła mieć halucynacje. Mogła mieć różne zakłócenia związane z tą sytuacją. Nadzieja umiera ostatnia. Ja jestem przekonany, że Tomek żyje - mówi dziennikarzom. - Jak najbardziej jestem w tej grupie. Wspieramy się wzajemnie, ale przede wszystkim oni mnie. Prowadzimy szereg inicjatyw, ja w tej chwili wysyłam pismo do kancelarii prezydenta. Wszystko jest w dobrych rękach [...] Robimy wszystkiego, żeby dowieść, że żyje. Żeby ewentualnie drony podrzuciły mu środki do dalszego przetrwania, a później przyjdzie czas na to, żeby go sprowadzić w dół - dodaje Witold Mackiewicz. źródło: natemat.pl Następny artykuł