Jarosław Kaczyński w swoich przemówieniach używa często stwierdzeń co najmniej dyskusyjnych. Prezes Prawa i Sprawiedliwości ma tendencję do gloryfikowania wkładu własnego i swojego brata w walkę o wolną Polskę. Tym razem postanowił udzielić słuchaczom lekcji o Solidarności.

Jarosław Kaczyński wywodzi się ze środowiska osób związanych z obaleniem komuny w naszym kraju. Historycy i świadkowie wydarzeń z końcówki ubiegłego wieku zgodnie twierdzą, że w rzeczywistości jego wkład w działania Solidarności nie był tak istotny jakby to sobie wymarzył. Prezes jednak nie bacząc na takie opinie konsekwentnie realizuje swoją narrację.

Jarosław Kaczyński na nowo tworzy historię solidarności?

Prezesa Prawa i Sprawiedliwości nie może zabraknąć na lokalnych konwencjach partii, podczas których wyraża poparcie dla poszczególnych polityków startujących w tegorocznych wyborach samorządowych. Nie inaczej było na spotkaniu w Gdańsku, gdzie prezes nie omieszkał wspomnieć o rzekomym wkładzie swoim i swojego nieżyjącego brata w walkę o wolną Polskę.

Jarosław Kaczyński stwierdził, że Solidarność nie powstała 30 sierpnia 1980 roku, a dwa tygodnie później, 17 września.

– Brał udział w tej operacji, i to znaczący udział, mój świętej pamięci brat. Jakiś tam malutki również i ja – powiedział z mównicy prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Dyskusyjne stwierdzenia prezesa wspierają inni politycy partii rządzącej, którzy twierdzą, że wkład braci Kaczyńskich jest nie do ocenienia.

– Strajkowali w stoczni Gdańskiej, Lech Kaczyński strajkował (…) Jako doradca specjalista od prawa pracy bardzo pomagał robotnikom w tym żeby zawiązać ten związek, który rzeczywiście powstał 17 września – powiedział wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin w rozmowie z Superstacją.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Na celowniku PiS: Gwiazdy, które naraziły się władzy [ZDJĘCIA]

Opozycja: Kaczyński chce wymazać Lecha Wałęsę z historii Polski

Politycy opozycji mówią otwarcie o tym, że taka nieustanna narracja Jarosława Kaczyńskiego ma na celu umniejszenie zasług Lecha Wałęsy. Niektórzy twierdzą nawet, że planem prezesa jest całkowite pozbawienie byłego prezydenta zasług w działaniu Solidarności.

– Mężny wódz narodu, który zaspał na stan wojenny dziś mówi, że właściwie był jednym z filarów Solidarności wtedy, kiedy on powstawała. Śmieszne – tak skomentował dla Superstacji zaistniała sytuację poseł Platformy Obywatelskiej Marcin Kierwiński.

Jarosław Kaczyński zdaje się realizować bardzo dobrze przemyślany plan, który postawi jego i nieżyjącego Lecha Kaczyńskiego w zdecydowanie lepszym i mocniejszym punkcie na mapie historycznej. Już w 2016 roku prezes przyznał, że gdyby nie jego brat, to nie byłoby Solidarności.

– My mogliśmy rozpocząć działalność, bo zastępcą Lecha Wałęsy w Solidarności, potężną postacią faktycznie kierującą związkiem był mój brat. Bez tego nie zostałbym naczelnym Tygodnika Solidarność. Bez tej pozycji, wszystko by nie ruszyło do przodu – powiedział prezes PiS-u przed dwoma laty.

ZOBACZ TAKŻE

  1. To PiS stoi za największą aferą III RP? Szokujące słowa dziennikarza 
  2. Kaczyńska wbiła szpilę Tuskowi. Ostre słowa bratanicy prezesa PiS
  3. 500 plus będzie rozszerzone? Dostaną nie tylko rodzice 

Wszystkie kobiety Jarosława Kaczyńskiego [ZDJĘCIA]

Zobacz również