Jarosław Kaczyński bawił wczoraj w Krośnie, gdzie w miejscowej szkole muzycznej odbyła się konwencja wyborcza Zjednoczonej Prawicy. Z jego ust padły bardzo ciekawe słowa, które zdecydowanie odciągają uwagę od kolejnych trudnych do spełnienia obietnic. Czy prezes PiS w ogóle myśli o tym, co mówi?

Jarosław Kaczyński od wielu dni jeździ po Polsce, dokładając ostatnie szlify do kampanii wyborczej PiS przed wyborami samorządowymi 2018 roku. Szef partii odwiedził uprzednio m.in. województwa lubuskie, zachodniopomorskie, podlaskie czy lubelskie.

Najgroźniejsze dla Polski zapowiedzi padły w Zielonej Górze, gdzie Kaczyński otwarcie przyznał, że wszyscy niezwiązani ze Zjednoczoną Prawicą burmistrzowie, prezydenci miast i wójtowie spotkają się z rzucanymi pod nogi przez rządy PiS w Warszawie kłodami.

Chodziło wówczas o przekazywanie środków ze skarbu państwa na ich ewentualne obietnice wyborcze. Podobnych problemów nie będą mieli z kolei „właściwi” włodarze, co musiało przekonać wielu pokrętnie myślących obywateli.

 

Jarosław Kaczyński w kolejnej odsłonie kampanii PiS

Wczoraj konwencja w podobnym tonie odbyła się w Krośnie. Na Podkarpaciu prezes PiS podjął inną kwestię. Tematem jego wystąpienia była kwestia służalczości wobec wyborców i narodu oraz ewentualnego wypalenia się idei po wielu latach rządzenia.

Kaczyński stwierdził, że miasto potrzebuje nowego prezydenta, właśnie dlatego, że obecny rządzi nim już od 16 lat. Zwrócił również uwagę na fakt, że władza deprawuje i nakłania do korupcji. Tutaj szybko jednak dodał, że nie zamierza oskarżać Piotra Przytockiego o korupcję.

– Czy ktoś, kto tak długo rządzi, może być sługą? Czy raczej chodzi o coś innego? Jakąś inną służbę, dla innych wpływów? Nie chcę oskarżać obecnego włodarza, ale chcę zadać takie pytanie – stwierdził prezes PiS.

Szef Zjednoczonej Prawicy uderza w samego siebie

W tym wszystkim padły jednak słowa, pozwalające stwierdzić, że Jarosław Kaczyński nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, jak się go postrzega. Polityk skompromitował się na wczorajszym spotkaniu, gdy mówił o władzy absolutnej i jej wpływie na człowieka.

– Władza absolutna demoralizuje absolutnie. Mój świętej pamięci brat mówił zawsze, że jak był prezydentem Polski, to miał wpływy. Jak był prezydentem Warszawy, to miał władzę. Jest w tym żarcie, bo to był żart, wiele prawdy – zaznaczył.

Wszyscy jednak dobrze wiedzą, że władzę absolutną ma w Polsce lider partii rządzącej (niekoniecznie premier), czyli obecnie Jarosław Kaczyński. Potwierdzają to wypowiedzi jego podwładnych i najbliższych współpracowników z rządu i partii.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Jakim autem jeździ Wassermann? Samochody kandydatów na prezydentów polskich miast [ZDJĘCIA]

Bez Kaczyńskiego w kraju nie dzieje się nic. Dowodem na to może być, chociażby fakt, że w odwiedziny w celu uzyskania od niego porad, gdy ten leżał przez miesiąc w szpitalu, przychodził Prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki.

Czy zatem władza absolutna tak bardzo zdemoralizowała Kaczyńskiego, że posunął się do poważnych politycznych gróźb na Ziemi Lubuskiej i szantażowania wyborców w kwestii wybory władz lokalnych? Wygląda na to, że tak, a Lech Kaczyński miał stuprocentową rację.

Kliknij po więcej, na pewno cię zaciekawi

ZOBACZ TAKŻE: 

  1. Siostra Morawieckiego poniżona przez Sąd! „Załatwiła to pod stołem”
  2. Rządowa komisja wzięła się za duży polski bank! Co z klientami?!
  3. Nie żyje gwiazda hitowego serialu. Polacy znali i pokochali go dzięki TVP

Czy twoim zdaniem przedstawiciele PiS powinni wygrać wybory samorządowe 2018?

Zobacz Wyniki

Loading ... Loading ...

Groźne wypadki znanych Polaków [ZDJĘCIA]

źródło: wiadomsci.wp.pl

Zobacz również