Źle odczytano stenogramy z "taśm Kaczyńskiego"? Analiza dziennikarzy Onetu

Źle odczytano stenogramy z "taśm Kaczyńskiego"? Analiza dziennikarzy Onetu Źródło: youtube.com/PortalwPolityce

Nie wiadomo jeszcze, jakie konsekwencje prawne i polityczne poniesie Jarosław Kaczyński po publikacji taśm przez "Gazetę Wyborczą". Dziennikarze Onetu rzucają jednak nowe światło na całą sprawę. Okazuje się, że słowa prezesa PiS mogły zostać źle odczytane.

Jarosław Kaczyński ma przed sobą bardzo ciężkie dni. Wszystkie media w kraju dyskutują na temat jego domniemanej działalności biznesowej, która może stać w sprzeczności z prawem. "Taśmy Kaczyńskiego" mogą odbić się nie tylko na jego przyszłości, ale także na poparciu dla partii rządzącej. W wielkiej dyskusji wywołanej po artykule "Gazety Wyborczej" pojawił się właśnie nowy głos. Dziennikarze Onetu postanowili zbadać nagrania i doszli do bardzo ciekawych wniosków. Okazuje się, że stenogramy z rozmów mogły zostać źle rozszyfrowane.

Jarosław Kaczyński wcale tego nie powiedział? Analiza "taśm" pozostawia wiele wątpliwości

"Taśmy Kaczyńskiego" stały się jednym z najgorętszych tematów ostatnich dni. Jedna z najsłynniejszych kwestii wypowiedzianych przez prezesa PiS padła w rozmowie z tłumaczką, a dotyczyła doboru garderoby. - Powiedz mi, czemu ty chodzisz w spodniach, które wyglądają jak obdarte z piżamy - zapytał Jarosław Kaczyński. - To jest moda, nowa moda - odpowiedziała kobieta. - Ja cię nie mogę - zareagował Jarosław Kaczyńsk Problem w tym, że to nie prezes PiS mógł być autorem tych słów. Wypowiedź zaczyna się w 55. minucie, a kiedy dochodzi do domniemanej pointy, nakładają się na siebie słowa wypowiadane przez dwie osoby. Poza tą najsłynniejszą kwestią równolegle pada "tak", które zostało pominięte w stenogramach udostępnionych przez "Gazetę Wyborczą".



DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ O przyjrzenie się rozmowom poproszono czterech ekspertów zajmujących się fonoskopią, którzy mają duże doświadczenie w identyfikacji osób na nagraniach. W pierwszej kolejności wszyscy zgodzili się co do tego, że we wcześniej wspomnianym fragmencie słychać dwa głosy nakładające się na siebie, a na styku - zakłócone są trzaskiem. Według analizy, słynne "ja cię mnie mogę" mógł wypowiedzieć Grzegorz Jacek Tomaszewski, a nie jak się dotychczas zakładało, Jarosław Kaczyński. Co więcej, jeden z ekspertów ma wątpliwości co do samej treści sformułowania. - Na siłę jestem w stanie zrozumieć taką interpretację, ale nie jestem do niej przekonana. Skłaniam się raczej do potwierdzenia, że na początku pada słowo "tak" wypowiadane przez Jarosława Kaczyńskiego, ale nie jestem pewna reszty. W dalszej części równie dobrze może być "modę", a nie "mogę", co zgadzałoby się z kontekstem rozmowy - powiedział ekspert od fonoskopii w rozmowie z Onetem. Stwierdzono, że jednoznaczna interpretacja fragmentu jest praktycznie niemożliwa ze względu na bardzo słabą jakość nagrania. ZOBACZ TAKŻE 
  1. Afera z Niesiołowskim to przykrywka? Czekała w prokuraturze 3 lata 
  2. Sikorski broni Niesiołowskiego. „Dla mnie pozostanie bohaterem” 
  3. Córka prezydenta jest oszałamiająco PIĘKNA! Aż trudno uwierzyć, co robi ze swoim życiem
  4. Ujawniono jak mieszka Beata Tyszkiewicz. Wbije was w ziemie
  Źródło: Onet
Następny artykuł