Poruszające sceny w Warszawie. Pogrzeb Jana Olszewskiego

Poruszające sceny w Warszawie. Pogrzeb Jana Olszewskiego Źródło: Screenshot z youtube.com/TelewizjaRepublika

Jan Olszewski kilka dni temu zmarł. Wydarzenie to wstrząsnęło Polakami. Właśnie trwa jego pogrzeb, który zebrał na ulicach tysiące Polaków. Nie brakuje poruszających gestów, o których na bieżąco informują media.

Jan Olszewski pochowany zostanie z należytymi honorami. Uroczystości, w których biorą udział najważniejsze osoby w państwie, przepełnione są wzruszającymi momentami. Rano trumnę razem z ciałem z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wynieśli Antoni Macierewicz i Piotr Naimski, którzy byli prywatnie przyjaciółmi zmarłego. Moment, który szczególnie zapierał dech w piersi to chwila przemarszu przez ulice Warszawy konduktu do Archikatedry św. Jana Chrzciciela, gdzie o godzinie 11 rozpoczęła się msza św. Polacy tłumnie żegnali zmarłego premiera wymachując biało-czerwonymi flagami. W ich oczach było widać smutek.

Podczas mszy nie brakowało ciepłych słów. "Jan Olszewski - człowiek prawdy i solidarności"

Ciepło wyraził się o Olszewskim podczas Mszy pogrzebowej kard. Nycz. - Odszedł wielki człowiek, powszechnie uznawany mecenas, kompetentny i propaństwowy polityk, człowiek o jasnych i konsekwentnych poglądach - tak wyraził się o zmarłym w liście kondolencyjnym, który został odczytany w trakcie pogrzebu. Kolejny dostojnik kościelny również swoimi słowami wywołał w zebranych emocje żalu związanego z wielką stratą. - Jan Olszewski jawi się jako człowiek odwagi, prawdy i solidarności - w swoim liście napisał abp Gądecki. Dalej podczas kazania tak wspominał Olszewskiego bp Dydycz. - Z wyjątkową pasją występował jako oskarżyciel posiłkowy w procesie morderców ks. Jerzego Popiełuszki - brzmiał fragment kazania wygłoszony przez bp Dydycza. Kontynuując następnie. - Żegnamy męża, brata, krewnego, adwokata, polityka, posła i premiera, a przede wszystkim wiernego syna Polski i Kościoła; człowieka, który godnie zapisał się w pamięci, z odwagą przeszedł życie - stwierdza bp Dydycz. Źródło: Onet Następny artykuł