Smutne. Jan Englert nigdy sobie tego nie wybaczy

Smutne. Jan Englert nigdy sobie tego nie wybaczy Źródło: screen youtube.com/Ruslinkpl

Każdy z nas codziennie dnia podejmuje wiele decyzji, które mają wpływ na nasze życie. Dotyczy to również osób znanych i popularnych. Wielu takich decyzji żałujemy, ale czasu niestety nie da się cofnąć. Jan Englert przekonał się o tym na własnej skórze.

Jan Englert jest prawdziwą legendą polskiego kina. Mężczyzna odnalazł się zarówno w roli aktora, jak i reżysera. Jego filmografia jest naprawdę ogromna i obejmuje pozycje od 1957 roku do 2013. Przez ten czas Englert wystąpił w dziesiątkach filmów i seriali. Większości osób zapewne kojarzy się z takich produkcji jak "Kiler", "Kiler-ów 2-óch", "Pieniądze to nie wszystko", czy "Katyń". Nie ulega wątpliwości, że aktor odniósł ogromny sukces w życiu. Jednak jest jedna rzecz, która wydarzyła się wiele lat temu, a mimo to dalej trapi Jana Englerta. Chodzi o jedną decyzję, której aktor wciąż nie może sobie wybaczyć.

Jan Englert nigdy o tym nie zapomni

Cała historia zaczyna się, gdy Jan był jeszcze młodym chłopakiem. W jego dzieciństwie jedną z najważniejszych osób był zdecydowanie dziadek, który poświęcał młodemu Janowi, tyle czasu ile tylko mógł. Byli sobie bardzo bliscy i nie dziwi fakt, że gdy dziadek aktora czuł, że nie zostało mu dużo czasu, to postanowił zostawić wnukowi pamiątkę po sobie. Chodzi dokładniej o zabytkowy zegarek, z którym mężczyzna się nie rozstawał. Jan Englert na początku nie wiedział jeszcze jak bardzo ważny będzie dla niego ten zegarek. Niestety w dorosłym życiu aktora przyszedł czas, gdy nie miał pieniędzy na utrzymanie swojej rodziny. Wtedy właśnie postanowił sprzedać zegarek po swoim ukochanym dziadku. - Był taki moment, że nie miałem za co żyć. W 1983 roku sprzedałem zegarek po dziadku. Najpierw jeszcze oddałem go do Desy, ale nikt go nie chciał kupić. Może był za drogi? Odebrałem go więc z Desy. W końcu kupił go ode mnie kolega. Za pół ceny. Dzięki temu mogłem wykupić wczasy dla dzieci. Pamiętam, że zostało mi wtedy jeszcze 5 tysięcy. Poszedłem więc na wyścigi i postawiłem te pieniądze na konia. Nazywał się Charyta, jak akcja charytatywna. I wygrałem ówczesną równowartość... trzech fiatów 126p - wspomina aktor. Pierwszą rzeczą, jaką aktor chciał zrobić po wygranej to odkupienie zegarka od swojego kolegi. Niestety nic z tego nie wyszło. Nic nie dały błagania i tłumaczenia, że to jedyna pamiątka po dziadku. Nawet próby przekupstwa spaliły na panewce. Wszystkie próby odzyskania pamiątki skończyły się fiaskiem. Aktor nigdy sobie nie wybaczył, że stracił w taki sposób rodzinną pamiątkę, jednak nie miał wtedy innego wyjścia. Chcesz coś nagłośnić? Wiesz o bulwersującej sytuacji, która wymaga zainteresowania mediów? Wyślij maila na adres: naglasniamy@pikio.pl. Na pewno przyjrzymy się Twojej sprawie.



ZOBACZ TAKŻE:
  1. Weronika Rosati zlinczowana. „Jej dziecko cierpi!”
  2. Co za koszmar. Rynkowski nie może chodzić, jest tragicznie
  3. Ten pies uratował nowonarodzone zwierzęta! Jest bohaterem
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News