Jacek Kaczmarski zmarł na straszną chorobę. Przed śmiercią wyrzekł poruszające słowa

Jacek Kaczmarski zmarł na straszną chorobę. Przed śmiercią wyrzekł poruszające słowa Źródło: Fot. screen shot z "Wieczór z wampirem" (1999 r.)

Jacek Kaczmarski to postać, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Bohater, który zapisał się w historii Polski zmarł dokładnie 15 lat temu. Dzięki jego twórczości w latach 80' naród miał siłę, aby odważnie przeciwstawiać się zgotowanemu przez władze radzieckie losowi. Zmarł cierpiąc, ale nie sam. Otoczony pod koniec życia wieloma przyjaciółmi wzruszony przemówił tymi słowami.

Jacek Kaczmarski znany jest wszystkim Polakom jako "bard Solidarności". Ten przydomek zyskał dzięki swojej odwadze, a także roli, jaką w latach 80' odegrał w walce o niepodległą Polskę. Jego twórczość budowała naród, który z powodu komunistycznej ideologii momentami nie widział nadziei na lepszy los.

Kaczmarski zmarł 15 lat temu. Śmierci z jednej strony towarzyszyły tragiczne okoliczności - ciężka choroba nowotworowa. Z drugiej opieką otoczyli go przyjaciele. Sam był zaskoczony, że ma ich tak wielu. W ostatnich słowach postanowił do nich przemówić.

Jacek Kaczmarski - ostatnie słowa legendy antykomunistycznej opozycji

"Bard Solidarności" w czasie ostatnich lat swojego życia cierpiał na straszną chorobę. Wykryto u niego raka krtani, który to w tamtych czasach był niemal wyrokiem śmierci. Artysta postanowił walczyć o swoje życie - w tym celu wyjechał do Austrii, aby poddać się ciężkiej operacji. Ta wycieńczyła jego organizm.

Aby pomóc bohaterowi lat 80' przyjaciele postanowili zorganizować dla niego liczne dzieła charytatywne, które miały wspomóc jego leczenie. Nikt nie chciał, aby życie Kaczmarskiego skończyło się w taki sposób. Artyści tacy jak Muniek Staszczyk, Marcin Daniec, Mietek Szcześniak, Robert Górski, Zbigniew Hołdys, Tadeusz Drozda, i wielu, wielu innych zorganizowali dla niego koncert w Sali Kongresowej. Co najważniejsze w pomoc zaangażowali się zwykli ludzie, dla których przecież "Bard Solidarności" zrobił swoją twórczością najwięcej. Drukarze ofiarowali plakaty, którymi oklejona była cała Warszawa, a ludzie poświęcali swój wolny czas, aby w ramach wolontariatu roznosić ulotki, a także w inny sposób informować mieszkańców o ważnym wydarzeniu, na które nie wypada nie przyjść.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Kaczmarski całym zamieszaniem wokół swojej osoby był zdumiony. Jak sam stwierdził, w życiu nie poprosił by nikogo o taką pomoc. Przyjaciele jednak sami postanowili zorganizować dla niego wszystko, aby w ostatnich dniach po raz kolejny poczuł moc "Solidarności".

 - Ludzie okazali się szczodrzy w solidarności ze mną. Nie mam słów, postaram się odwdzięczyć w momencie, kiedy będę w stanie. (...) W życiu nie ośmieliłbym się prosić kogokolwiek o pomoc - tak brzmiały ostatnie słowa Kaczmarskiego. Choć jego stan zdrowia polepszył się dzięki zaangażowaniu oddanych przyjaciół, a lekarze widzieli szanse na jego wyzdrowienie, ostatecznie zmarł 10 kwietnia 2004 roku.

  1. DRAMAT w M jak Miłość! Aktor wyrzucony z obsady za skandaliczne zachowanie
  2. Znana dziennikarka TVP została zamordowana przez swoją córkę. Ciało poćwiartowała na tysiąc kawałków. Ta zbrodnia wstrząsnęła całą Polską
  3. Śmieszne czy żałosne? Kaczyńska, która nigdy nie musiała pracować o strajku nauczycieli
  4. Prognoza pogody na święta może Was zaskoczyć. Nie mamy dobrych informacji
  5. Tadeusz Rydzyk pogrąża się w programie na żywo. Po tym jego "fani" oprzytomnieją?
  6. Jednym ciosem znokautowała mężczyznę na wizji. Szok w programie Kuby Wojewódzkiego

 

Źródła: Wirtualna Polska / Onet

Następny artykuł