Już od tygodnia część palestyńskich miast i wsi musi funkcjonować w największe upały bez wody. To konsekwencja izraelskiej odmowy Palestyńczykom kontroli nad ich zasobami wody. 

Od 1967 roku Izrael sprawuje całkowitą kontrolę nad palestyńskimi zasobami wodnymi, co uniemożliwia uniezależnienie się od izraelskich dostaw i politycznych decyzji. Izraelskie państwowe przedsiębiorstwo wodne Mekorot, które podlega Ministerstwu Infrastruktury i Ministerstwa Finansów Izraela postanowiło to wykorzystać i ograniczyło dostawy wody do Palestyny.

W konsekwencji decyzji izraelskich władz już od ponad tygodnia część palestyńskich miast i wsi na wschodnim brzegu Jordanu musi funkcjonować bez wody w największe upały. Palestyńczycy muszą zatem improwizować i wielu z nich ustawia na dachach swoich domów zbiorniki w nadziei na to, że niebawem spadnie deszcz.

Bez deszczu muszą natomiast wydawać ogromne kwoty na butelkowaną wodę (jej ceny wzrosły niebotycznie w związku z kryzysem). Wielu Palestyńczyków po prostu nie stać na zakup jej odpowiedniej ilości.

Według palestyńskich władz, Izrael wykorzystuje wodę jako broń wojenną. Nie pozwala im również na budowę własnych studni, by nie mogli się usamodzielnić.

Z kolei jak przekonują izraelskie władze, problem nie istnieje. Poinformowano jedynie, że przerwa w dostawie wody była chwilowa (z uwagi na awarię) i jej dostawa została zresztą wstrzymana również dla części Izraelczyków.

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu:

Zobacz również

bh, źródło: rmf24

Zobacz również