IPN ujawnia: W smoleńsku zginął polski szpieg. Był ważną osobistością w MSZ

IPN ujawnia: W smoleńsku zginął polski szpieg. Był ważną osobistością w MSZ

Postać szpiega, agenta wywiadu zwykle kojarzy się z Jamesem Bondem, strzelaninami i rozwiązywaniem międzynarodowych spisków. Często nie zdajemy sobie sprawy, że szpiedzy znajdują się na przykład w prawie każdej ambasadzie i pracują jako dyplomaci.

Jednym z takich agentów był zmarły w Smoleńsku szef protokołu dyplomatycznego MSZ Mariusz Kazana. O tym, że był oficerem wywiadu, dowiadujemy się ze zbioru zastrzeżonego IPN, który niedawno został otwarty. Znajdują się tam tzw. "nazwiska legalizacyjne" agentów wywiadu, którzy zaczęli pracę przed 1989 rokiem. Nazwiska legalizacyjne, są to nazwiska agentów, którzy pracują z tzw. pozycji nielegalnej (są agentami uśpionymi, ale bez immunitetu dyplomatycznego). Nazwisko legalizacyjne Kazany brzmiało Czarski. Kazana pracował w taki sposób przez kilka lat jeszcze w PRL-u. Potem płynnie przeszedł do pracy wywiadowczej już w III RP. Piął się po szczeblach kariery, pracował pod przykryciem w MSZ, później także jako agent z pozycji dyplomatycznej. Specjaliści nie są zgodni odnośnie do ujawnienia nazwisk legalizacyjnych znajdujących się w zbiorze "Z". Jeden z byłych oficerów wywiadu stwierdza, że "polskie państwo ich (agentów - red.) zdradziło". - Po takim legalizacyjnym nazwisku można ustalić nie tylko konkretnego agenta, ale też całą siatkę osób, z którymi współpracował i od których otrzymywał informacje - mówi Robert Cheda, były analityk i oficer wywiadu. Są jednak także głosy przeciwne. Piotr Wroński, emerytowany pułkownik wywiadu i kontrwywiadu twierdzi, że polski wywiad nie ujawnia niczego, co obcym wywiadom nie byłoby już znane, ze względu na dawną współpracę polskich służb z KGB i obecną z państwami sojuszniczymi. Uważa on, że obawy związane z ujawnieniem nazwisk legalizacyjnych są nietrafione, m.in dlatego że oficerowie na placówki zagraniczne i tak wyjeżdżali pod własnymi nazwiskami. Źródło: msn.com

Następny artykuł