Ile "Wataha" ma wspólnego z prawdą? Rzeczywistość jest ciekawsza

Ile "Wataha" ma wspólnego z prawdą? Rzeczywistość jest ciekawsza

Pracownicy bieszczadzkiej Służby Granicznej pilnie oglądali kultowy serial stacji HBO "Wataha". I parę rzeczy im się nie podoba. 

Maciej Brzeziński, komendant placówki w Ustrzykach Górnych oglądał każdy z odcinków "Watahy". ZOBACZ TAKŻE: Prawie każdy serial próbował "skoku przez rekina". Co to ... - Realizm scenerii był siłą tego filmu. Natomiast fabuła… U nas liczy się siła zespołu. Inna sprawa, że my szybko namierzylibyśmy Rebrowa. Mamy rozeznanie w terenie, czy po prostu odnaleźlibyśmy sygnał telefonu komórkowego - stwierdził w rozmowie z dziennikarzem natemat.pl komendant. ZOBACZ TAKŻE: Gwiazda najsłynniejszych seriali nie żyje. Ta śmierć ... Według Brzezińskiego w serialu bardzo brakowało pokazania rodzinnych scen, gdyż pogranicznicy starają się jak najczęściej spędzać czas z najbliższymi.

Mimo niedociągnięć serial pokazuje charakter pracy pograniczników

Z kolei sierżant sztabowy Waldemar Kucharski śmieje się ze scen wpadania funkcjonariuszy do rzeki. Według niego nie jest ona realna. Bowiem nie dałoby się iść dalej po przemoknięciu. Organizm mógłby doznać hipotermii. W serialu jednak bohaterowie są jak John Rambo. Cały czas prą do przodu. Serial ma też swoje plusy. Piękne krajobrazy i pokazanie charakteru pracy pograniczników przyciąga w Bieszczady coraz więcej ludzi. Widać to po chętnych do Służby Granicznej i turystach. Źródło: extra.natemat.pl
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News