Szymon Hołownia jest załamany. Katolicki publicysta został skompromitowany przez wydawnictwo, które zajęło się jego najnowszą książką. Cały nakład jego nowej publikacji został wydrukowany… bez żadnej korekty, dlatego jest pełen koszmarnych błędów. 

Książkę Hołowni wydrukowano bez bez żadnej korekty oraz redakcji przez co wygląda jak szkic wypracowania gimnazjalisty. Trudno będzie docenić treść książki, jeśli błędy rozpoczynają się już na bocznych skrzydełkach. Z treści wynika, że Hołownia nie zwraca się do czytelników, tylko… „Pani”.

– Wydawnictwo wydało oświadczenie, że bierze wszystkie błędy na klatę, że to nie moja wina, błąd człowieka który z nimi współpracował, ale to nadal – kurczę – jest moja książka. No przecież nie wyrzeknę się dziecka, nie? – mówi Hołownia.

Książka jest pełna błędów, a tylko część kompromitujących wpadek wyłapał sam pisarz. W rzeczywistości jest ich wiele więcej.

– Zamiast „królowej Salome Aleksandry” jest „królowa Salome, Aleksandra”, a zamiast „Apocalypto jest Apocalypso”, albo informacja że autor jakiejś myśli się nie zmieścił – czytamy.

– Dwa lata to wszystko w sobie mieszałem i gotowałem, więc jeśli będziecie tak wielkoduszni i wybaczycie winę temu, kto ją popełnił – weźmiecie i będzie czytać, będę się bardzo cieszył – apeluje pisarz.

Dodruk książki teoretycznie jest już zaplanowany, ale nie wiadomo kiedy i czy faktycznie to nastąpi. Kompromitujące błędy i tragiczny wygląd wnętrza mogą zniechęcić wielu czytelników do zakupu.

 

 

...

Zobacz również