Niemiecka polityka imigracyjna daje efekty. W jednym z najbardziej znanych i największych miast naszych zachodnich sąsiadów rodowici mieszkańcy stanowią mniejszość. Jak podaje sekretarz miasta do spraw imigracji, Niemcy zostali zepchnięci na drugi tor przez ludność imigrancką.

Frankfurt nad Menem to niemieckie miasto w kraju związkowym Hesja, które zamieszkuje około 750 tys. osób. Ponad połowę z mieszkańców miasta stanowią już imigranci. Jak podał urząd miasta, rodowici Niemcy stanowią 48,8% ludności, a przybysze – 51,2%. Największą grupą spośród nich są Turcy, którzy stanowią 13% mieszkańców.

Jak mówi Sylvia Weber, sekretarz frankfurcka do spraw imigracji, choć imigrantów jest więcej, wypracowują ponad połowę mniej przychodów miasta niż Niemcy. Obecnie we Frankfurcie pracuje 83% niemieckich mężczyzn i 78% kobiet. W grupach imigrantów wynik jest niższy – 73% mężczyzn i 59% kobiet.

Moment, w którym Niemcy zostali przeważeni przez ludność imigrancką w tak dużym i ważnym dla niemieckiej kultury mieście, wielu Niemców uznało za historyczny. Żeby tego było mało, do podobnego „przeważenia Niemców” ma dojść niebawem w Stuttgarcie i Augsburgu.

Krytycy imigracji w Niemczech i na świecie wskazują, że jeśli dalej tak pójdzie, Niemcy za kilkadziesiąt lat będą stanowić mniejszość we własnym kraju. Najbardziej pesymistyczne badania wskazują, że jeśli demografia wśród rodowitych Niemców się nie zmieni, naród ten nie dożyje końca tego stulecia.

...

Zobacz również