Straszna choroba może uaktywnić się u jej córek w każdej chwili. Guz Hanny Lis miał wielkość piłki tenisowej

Straszna choroba może uaktywnić się u jej córek w każdej chwili. Guz Hanny Lis miał wielkość piłki tenisowej Źródło: instagram/hanna_lis/

Hanna Lis nigdy nie bała się mówić o swojej chorobie, która zupełnie odmieniła jej życie. Choć dziś może być spokojna o własne zdrowie, jest coś, co nie pozwala jej odetchnąć z ulgą. Martwi się, że ukochane córki podzielą jej los.

Hanna Lis szczególnie teraz stara się jak najwięcej mówić o swoim koszmarze z przeszłości, chcąc tym samym uświadamiać społeczeństwo. Wśród Polaków są jednak dwie najbliższe jej sercu osoby, których nie tylko świadomość tego problemu jest dla niej najważniejsza, ale przede wszystkim to, jak potoczy się ich los. Ciągła obawa, że spotka je to, co ją, nie daje jej spokoju. 

Hanna Lis miała guza wielkości piłki tenisowej 

Dziennikarka nigdy nie ukrywała, że cierpiała na endometriozę, a narodziny obu jej córek były prawdziwym cudem. Lekarze nie dawali żadnych szans na to, by choć jedna z dziewczynek przeżyła, a nawet twierdzili, że jedynym rozwiązaniem jest przerwanie ciąży. Lis jednak ten jeden raz nie zamierzała stosować się do zaleceń lekarzy i dzięki swojej wytrwałości i nadziei jest dziś szczęśliwą mamą dwóch dorosłych już kobiet.

Nim jednak w jej życiu nastało szczęście, a ona znów mogła cieszyć się pełnią zdrowia, przeszła przez prawdziwe piekło, które trudno jest sobie wyobrazić. Prezenterka nie obawia się mówić o chorobie, a niektóre z jej wyznań mrożą krew w żyłach. 

- Pierwszy raz wezwałam karetkę, kiedy miałam 16 lat i bardzo silne bóle menstruacyjne (...) Nie potrafiłam sama założyć spodni. Ból uniemożliwiał mi normalne funkcjonowanie (...) Miałam 3-godzinną operację, wycięto mi dwa guzy, jeden wielkości piłki do tenisa, drugi nieco mniejszy. Budowały się przez kilkanaście lat, bo nikt wcześniej nie zdiagnozował u mniej tej choroby - opowiadała. 

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ 

Strach wciąż jej nie opuszcza. Choroba może uaktywnić się u jej córek 

Mimo iż dziś Hanna Lis cieszy się pełnią zdrowia, nadal żyje w strachu o swoje córki. Dziennikarka ma świadomość, że choroba może się u nich uaktywnić, dlatego choć stara się żyć normalnie, każdego dnia martwi się, że nadejdzie moment, w którym i one usłyszą tę tragiczną diagnozę. 

- Moje córki mają siedmiokrotnie większe ryzyko, że zapadną na tę przypadłość, która w każdej chwili może się uaktywnić - mówiła. 

Dzisiaj grzeje: 1. Dziewczyna chciała zrobić zdjęcia dla chłopaka. Aparat uchwyci PRZERAŻAJĄCĄ postać za jej plecami
2. Straszny wypadek 46 Polaków za granicą. Doniesienia przyprawiają o ciarki

Na swoim Instagramie opublikowała dwa zdjęcia z ich narodzin, opowiadając swoją dramatyczną historię. Wyznała, że przeszła trudną drogę, o której nigdy nie zapomni, a która uczyniła ją jeszcze bliższą z córkami. 

- Dziś moje córki mają 19 i 21 lat. Te, których miało nie być. Dopiero po latach dowiedziałam się co prawie zabrało życie moim dzieciom: endometrioza. Zatruwała mi życie jeszcze przez długie lata - napisała. 

Wyświetl ten post na Instagramie.

Najpiękniejsze chwile mojego życia. Przyjście na świat moich córek. Uchwycone na zdjęciach, na których widać wielkie, największe szczęście. Nikt jednak nie robił zdjęć, kiedy w środku nocy, nad szpitalnym łóżkiem, nad moją głową, lekarze mówili (jakby mnie tam mnie było) „ona roni, zaraz będzie po wszystkim”. Nikt mnie o nic nie pytał, nikt nie pocieszał, nikt nie tłumaczył dlaczego miałoby Julki nie być. Anki tez miało nie być: „nie donosi jej pani, pani Haniu, lepiej przerwać”. Wiedziałam lepiej, walczyłam uparcie, przy wsparciu kilku równie upartych, jak ja lekarzy. Dziś moje córki mają 19 i 21 lat. Te, których miało nie być. Dopiero po latach dowiedziałam się co prawie zabrało życie moim dzieciom: endometrioza. Zatruwała mi życie jeszcze przez długie lata. Dziś jestem od niej wolna, ale wiem, że takich jak ja (byłam), są dziś w Polsce MILIONY! Dziewczyn, które cierpią, które mają za sobą poronienia, od lat bezskutecznie starają się o dziecko, które żyją w nieustannym bólu, którym kolejni lekarze nie potrafią/nie chcą pomoc, i które nawet nie wiedza, (jak ja kiedyś) że chorują! Tak być nie musi, tak być nie może. Zapraszam Was Kochane na moją opowieść o endo w rozmowie z doktorem @dr_karmowski.official w programie Michala Figurskiego @feegur #niezłypacjent, dziś, już za chwilę właściwie, bo o 21:00 w @radio_zet . Opiszcie tu też Wasze historie. Pomogą innym, zagubionym, nieświadomym. Love kochane ENDOWOJOWNICZKI!♥️ #endometrioza #endometriosis

Post udostępniony przez Hanna Lis (@hanna_lis)

Najlepsze newsy dnia:

  1. Za zakupy Niemczech możesz zapłacić WYSOKĄ karę. Rząd wprowadził surowy zakaz 
  2. Przyszła na badanie USG. Lekarz prawie zemdlał, gdy zobaczył, co ma w brzuchu
  3. Co na to mama? Córka Kingi Rusin pokazała swoje zdjęcie z wanny, ale nie była w niej sama
  4. Zostawił szczeniaka z synem, po powrocie zaniepokojony zabrał go do weterynarza. Prawda okazała się najgorsza z możliwych
  5. Jej 9-letnia córka brała kąpiel, nagle usłyszała rozdzierający krzyk. Nie żyła, kilka sekund później umarł też jej mąż

Źródło: instagram 

Następny artykuł