Gdyby kierownik katedry kultury okazał się karierowiczem… już zaczęłoby się literacko. Jednak Kancelaria Prezydenta uważa, że jak jest zbyt literacko to źle. Że jak zbyt pompatycznie, to niezrozumiale. Że jak historycznie, to zaraz archaicznie. Po tegorocznym Narodowym Czytaniu park Saski już posprzątany i ogólnie można zgłaszać nowe propozycje. Tylko może teraz coś z literatury najnowszej, żeby nie angażować nadto językoznawców? I w końcu by Polaków nie spotkała kolejna przykra amputacja.

Co zrobić, aby język polski był jeszcze bardziej polski? – głowił się Andrzej Duda. Dołożyć do niego niecenzuralne sformułowania lub może zwyczajnie, przeprowadzić sondaż by wskazać najpopularniejsze słówko roku i upstrzyć nim tekst. Dwa słówka roku na stronę! W wersji premium jedno na zdanie. Do nabycia w najbliższym kiosku. Albo nadmierne starocie, niezrozumiałe, po prostu amputować. Tak dla czytelniczego spokoju.

Amputacja w tekście Żeromskiego

Profesor Andrzej Dobosz, zaproszony przez prezydenta do udziału w tymże planie, stwierdził, że „Przedwiośnie” nosi w sobie zbyt wiele „tudzież”. Nie wiem, czy ktoś chodził po szkołach i pytał o ten spójnik: czy zrozumiały, czy poprawnie w dwóch zdaniach równorzędnych używany. Góra zarządziła, że „tudzież” nie będzie u Żeromskiego i kropka! A propos kropek. Podobno zostały nienaruszone. Tylko przecinki jakoś tak pozmieniały kolejność.

W 2012 roku, w miasteczku Borji zawrzało. Parne lato i długie wieczory natychmiast zmieniły się w trudną raptowność. Zjechały się media z całego świata. Sielanka zdała się być tylko wspomnieniem. Kobieta sprzątając kościół, postanowiła odświeżyć fresk XX-wiecznego malarza. Bo niewyraźny i w ogóle nieczytelny. Po zmianach, nie dość że wyraźniejszy, to jakiś taki ten obraz przyjemniejszy dla oka. A i szybka renowacja jakaś taka pożyteczna, bo darmowa.

Dziś 81-letnia mieszkanka Borji odpowie za swoje czyny. Ale czy nie dzięki niej cały świat dowiedział się o Ecce Homo? Od pamiętnego lata, 160 tysięcy turystów rocznie odwiedza okolicę. Po ewentualnym skazaniu rebeliantki liczba ta może się podwoić!

Żeromski pod ostrzałem

W 1924 roku na Żeromskiego obrazili się i endecy, i ludowcy. W sumie tylko liberałowie „Przedwiośniem” nie byli zszokowani. Bo tuż po odzyskaniu niepodległości, Polacy stali się na krytykę obrażeni, to i pisarzowi się oberwało. I niech pamięta każdy maturzysta, że niemal sto lat temu ten znakomity literat był wywrotowcem!

Andrzej Duda nową wersję „Przedwiośnia” proponuje chyba licealistom. Nie wiem, czy prezydent wie o brykach i notkach streszczających. Nie wiem, czy Duda chciałby nauczycieli wyręczyć, bo dotychczasowe lekcje o Baryce były bezowocne. Nie wiem, ale coś musi iść za tą niezwykłą wizją.

Do niemal dwudziestej strony u Żeromskiego „tudzież” nie widać. Potem już tylko mowa o przygodach, znów wojnie, bojówkach. Młodości, która się nagle podnosi i chyba chce się zbuntować. Krótka lekcja patriotyzmu. Dalej w „Przedwiośniu” już tylko fragmenty z morałem. Cichy wątek miłosny.

Nowe „Przedwiośnie” jest bardziej czytelne, bardziej przejrzyste i krótsze. Andrzej Dobosz wyciął jedną trzecią tekstu. Nie zmieniał trudnych słów. Wystarczyło wyrzucić archaizmy i już! Gotowe. Dzieło na miarę naszej epoki. Tyle że to nie jest historia z dziś, a i tło lepiej uzupełniać realnymi dialogami. Tak dla spójności i dla pewnej prawdy historycznej, dla miłośników literatury, dla ogólnego spokoju i poczucia pełni.

Pozbawienie „Przedwiośnia” treści jest pewnego rodzaju amputacją. Dzieło z 2018 roku nie trzyma się. Nie przypomina siebie sprzed lat. Nie koresponduje z myślą pierwszą, jedyną i słuszną – z wizją autora. Sam głosu zabrać nie może, więc w jego imieniu rozmawiają literaturoznawcy.

Bezsprzeczny autorytet, profesor Andrzej Mencwel mówi, że zmian można dokonać. Tyle, że jawnie, a każdorazową drobnostkę należy przedstawić w dwóch wersjach (przed i po), a potem uzasadnić (obszernie). Tego jednak zabrakło.

Literatura na miarę potrzeb polityków – amputacja zbyt ambitnych kwestii

Organiczna wersja powieści została naruszona. I ja się na Andrzeja Dudę nie obrażam, bo przecież literatura, jak żadna inna dziedzina, zmiany lubi i akceptuje. Zmian także potrzebuje. Tyle, że to trochę brutalne występki, tak bezbronnie i nagle wycinać tekst z arcydzieła. A przecież „Przedwiośnie” do Narodowego Czytania wybrali nie państwo Dudowie, a Polacy.

Być może Andrzej Duda wcale w pomyśle udziału nie brał. Ale pod zmianą się podpisał. Nie podpisał się na okładce jednak Andrzej Dobosz. Ciekawe, czy w nowej wersji Żeromski będzie lekturą obowiązkową. I jak teraz będziemy młodych z wiedzy rozliczać. Tym, którzy teraz podejdą do czytania, należy jedną trzecią punktów przyznać na zaś. Bo przecież tyle ta narodowa amputacja wynosi.

Andrzej Duda mówił, że z powieści Żeromskiego wypływa zdanie o tym, jak bardzo Polska potrzebuje wielkiej idei. No i ją ma. A w przyszłym roku proponuję wybrać coś bardziej współczesnego. Coś, co ma i ideę, i wielkość. Podobno czytanie jest sposobem na stworzenie kodu kulturowego. Ten ma za zadanie solidaryzować i dawać poczucie wspólnoty. Tylko my jacyś tacy, znowu podzieleni.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Zaborowski: Atak padaczki, czyli pierwsza pomoc i objawy
  2. Wieczorek: Molestowanie w mediach. O internetowej bezkarności
  3. Odyniec: Metoda na wnuczka. Tekst – kampania społeczna

10 min Andrzeja Dudy, które podbiły serca internautów [MEMY]

Autentyk czy fotomontaż? 12 zdjęć, które zmyliły świat

loading...

Zobacz również