Historie takie jak ta są tylko potwierdzeniem starego porzekadła, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach. Przekonała się o tym rodzina jedynego Polaka w NBA, Marcina Gortata. Kłótnia polskiego koszykarza i jego brata miała swój finał przed sądem.

Poszło o jeden wywiad, którego w 2015 roku udzielił brat Marcina Gortata, Robert. Ten zarzucał koszykarzowi fałsz. Zdaniem 44-letniego Roberta, Marcin wcale nie jest tak dobrym i serdecznym człowiekiem. Już dawno miał zapomnieć o własnej rodzinie, która tyle mu dała. Starszy brat zarzucał koszykarzowi, że temu fortuna uderzyła go głowy i nie jest już w stanie wspomóc najbliższych.

 – Obiecał tacie, że kupi mu samochód, mieszkanie. Chwali się tym, że ma flotę samochodów, w tym ferrari, mercedesa, czy bmw, a nie potrafi tacie podarować auta za śmieszne 20-30 tysięcy dolarów. Taki prezent dla Marcina to nic, bo przecież zarabia miliony. Ja niczego od niego nie chcę. Raz poprosiłem go o koszulkę i nie potrafił mi przysłać nawet klubowego trykotu. Tata jednak zasłużył na to, aby godnie go traktował i odwdzięczył mu się również finansowo – zarzucał bratu Robert.

To jednak nie wszystko – 44-latek zarzucił też koszykarzowi, że ten zapomniał o własnym ojcu, medaliście olimpijskim w boksie. Kiedy ten potrzebował leczenia, Marcin miał nawet nie zwrócić na to uwagi. Robert stwierdził też, że jego młodszy brat nawet nie oddał ojcu pożyczonych od niego pieniędzy.

Koszykarz zdecydował się skierować sprawę do sądu. Zażądał od starszego brata, obecnie strażnika miejskiego w Jaworznie, by ten publicznie go przeprosił i zapłacił 150 tys. złotych zadośćuczynienia. Sąd Apelacyjny w Katowicach w prawomocnym wyroku sprzed kilku dni nakazał 44-latkowi przeproszenie młodszego brata. Oddalono jednak żądanie wypłaty zadośćuczynienia.

pt

...

Zobacz również